Choć w piątek była lekka korekta w górę o blisko 3 pkt, to w ciągu całego tygodnia rentowności spadły o 7 pkt. Jeszcze lepiej jest w dłuższym okresie. W ciągu roku rentowności obligacji dwuletnich spadły o 47 pkt, a pięcioletnich o 60 punktów. W efekcie papiery dłużne są oprocentowane poniżej papierów skarbowych krajów zagrożonych zarażeniem kryzysem, takich jak Włochy czy Hiszpania.

Reklama

Rentowności naszych obligacji pięcioletnich są nieco poniżej 5,2 proc., hiszpańskie nieco powyżej tego poziomu, a włoskie powyżej 5,4 proc. – To pokazuje, że nasza kondycja, ale także poziom zaufania co do rozwoju wypadków w Polsce w kolejnych miesiącach są postrzegane jako stabilne – tłumaczy Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

Ważną informacją jest to, że dzieje się to w momencie, gdy indeksy giełdowe idą w dół, silne są także zawirowania na rynkach walutowych. Do tej pory kurs złotego i rentowności obligacji były ze sobą związane, teraz analitycy zauważają, że ten związek się rozluźnia. – Widać, że rentowności papierów skarbowych są silniej niż z walutą związane z rynkiem bazowym, czyli papierów skarbowych. To tam inwestorzy przechodzą z giełd, gdy indeksy idą w dół – tłumaczy Piotr Żółtowski, analityk z BPH.

Polska ma jeszcze jeden atut, który rząd co chwila skrupulatnie podkreśla. Ponad 85 proc. potrzeb pożyczkowych na ten rok zostało już zrealizowanych. To powoduje, że mimo zawirowań waluty i podwyżek stóp procentowych przez NBP rentowności dobiły do najniższego w tym roku poziomu.

Nawet gdyby rynki nie chciały w ogóle kupować papierów wartościowych, to możemy to przetrzymać, finansując potrzeby z elastycznej linii kredytowej w MFW. Możemy tam pożyczyć w każdej chwili nawet 30 mld dol.