Aleksander Grad, minister skarbu, zdecydował wczoraj o sprzedaży do 10 proc. akcji PZU w trybie przyspieszonej budowy księgi popytu. Jak podała agencja Bloomberg, budowa księgi popytu potrwa do piątku. Oferowany pakiet wyceniony został na 3,3 mld zł. Analitycy twierdzą, że rynek wchłonie taki pakiet.

Reklama

Decyzja o sprzedaży PZU jest zaskoczeniem. Minister Grad zapewniał dotychczas, że w tym roku nie będzie dalszej prywatyzacji ubezpieczyciela. Ale analitycy twierdzą, że zmiana stanowiska ministra w sprawie PZU to efekt nieudanej prywatyzacji Enei i BGŻ. Na początku kwietnia skarb zdecydował o zamknięciu procesu sprzedaży 51 proc. akcji Enei bez rozstrzygnięcia. W przypadku BGŻ chciał z kolei sprzedać 16 mln akcji banku (37,2 proc. BGŻ), ale udało mu się jedynie z 5,2 mln (12,5 proc.). W rezultacie wpływy do budżetu do maja wyniosły 1,9 mld zł, podczas gdy na ten rok zaplanowano co najmniej 15 mld zł.

Alfred Adamiec z DM Alfa twierdzi, że w tej sytuacji można było się spodziewać, że resort skarbu zdecyduje się na zwiększenie wpływów do budżetu poprzez pobranie ze spółek wyższej dywidendy lub sprzedaż większego pakietu akcji. Jednak – na co zwraca uwagę Michał Szymański z Money Makers – zaskakujący jest moment sprzedaży PZU, jako że operacja zostanie przeprowadzona tuż przez ofertą Jastrzębskiej Spółki Węglowej. – Te dwie oferty będą ze sobą konkurować, bo choć spółki są z różnych branż, to jednak kupować je będą podobni inwestorzy – ocenia Szymański. Jego zdaniem w efekcie skarb może uzyskać niższą cenę ze sprzedaży JSW.