W działach marketingu największych operatorów komórkowych na polskim rynku wre. Spece od marketingu zastanawiają się, czym przyciagnąć klientów przez najbliższe 12 miesięcy. Wprawdzie połączenia głosowe i SMS-y wciąż są fundamentem ich działalności, jednak z czasem przestaną być głównym źródłem zysków. Gracze stawiają na mobilny internet. Dlatego w tym roku klienci będą mogli przebierać w ofertach i nowych usługach.

Zasada jest prosta: im bardziej powszechny, szybszy i tańszy internet bezprzewodowy, tym częściej łączymy się z siecią. Co za tym idzie – więcej wydajemy na usługi internetowe.

Szefowie firm telekomunikacyjnych są zgodni – szybki bezprzewodowy internet to jeden z najważniejszych czynników stymulujących rozwój telekomunikacyjnego rynku. "Mobilny dostęp do internetu, mobilne transmisje danych multimedialnych i między urządzeniami staną się jedną z kluczowych usług operatorów" - mówi „DGP” Wojciech Jabczyński, rzecznik prasowy Grupy TP, do której należy też sieć komórkowa Orange. "Szerokopasmowy dostęp mobilny znacznie rozszerza możliwości sieci GSM. Pozwala na transmisję wideo czy rozrywkę w większym zakresie, co zwiększa korzystanie z takich nośników jak smartfony, netbooki i tablety".

Dziś w Polsce z mobilnego internetu korzysta 3 mln osób. Firma badawcza Audytel twierdzi, że za pięć lat będzie to być 8 mln, a Nokia Siemens Network Polska uważa, że nawet 27 mln. Wojciech Jabczyński powołuje się na najnowsze badania, według których w sektorze internetu mobilnego penetracja dla Polski wynosi już 5,5 proc. i wyprzedziliśmy takie kraje, jak Hiszpania, Francja, a nawet Niemcy.

Potwierdzają to analitycy. "Trend ten utrzyma się, bo powstają nowe sieci szerokopasmowe. Rozpoczynają się też inwestycje w sieci bezprzewodowego dostępu do internetu w technologii HSPA+ i LTE. Daje to perspektywy średniorocznego rozwoju rynku na poziomie 3 proc. rok do roku w ciągu najbliższych 5 lat" - mówi Emil Konarzewski, partner zarządzający w firmie Audytel.


Technologia LTE pozwala na transmisję danych z prędkością do 150 Mb/s. Do końca tego roku ma się znaleźć w zasięgu 20 mln Polaków. Buduje ją należąca do imperium Zygmunta Solorz-Żaka spółka Aero2.

W I kwartale ofertę zacznie już sprzedawać Cyfrowy Polsat, a wkrótce pewnie inni gracze. Mobyland imperium Solorza sprzedaje bowiem usługę jako hurtownik. Kupić ją może każdy inny operator. Oprócz tego inwestycje w LTE na początku roku zapowiedział też Polkomtel.

Za kilka miesięcy Urząd Komunikacji Energetycznej rozpisze kolejny przetarg na LTE, tym razem na częstotliwości w paśmie 2,6 Gh i 800 Gh. PTC już zapowiedziało, że stanie do niego w konsorcjum razem z PTK Centertel. Prawdopodobnie Polkomtel zrobi to samo, tyle że do spółki z którąś z firm Solorza (o ile wcześniej operator sieci Plus sam nie trafi w ręce miliardera, bo właśnie rozpoczęto procedurę jego sprzedaży).

Szybszy przesył danych będzie możliwy także dzięki równoczesnym inwestycjom w rozwój obecnych technologii HSPA +, pozwalających na transfer danych z prędkością 21 Mb/s i 42 Mb/s.

Mocniejsze uderzenie szykuje P4, operator Playa, który włącza obecnie poza dużymi miastami stacje UMTS900 (zamiast GSM900). Dzięki temu operator może za chwilę mieć w ofercie internet o prędkości 2 – 3 Mb/s na terenie niemal całego kraju. "W 2010 r. Play był najszybciej rozwijającym się operatorem w Polsce" - mówi rzecznik sieci Marcin Gruszka. "Chcemy uzyskać wyraźne przywództwo na rynku komórkowym i przyspieszyć wzrost dzięki smartfonom" - dodaje z kolei Wojciech Jabczyński z TP.


Operatorom zależy, byśmy jak najwięcej czasu spędzali w sieci, bez względu na to, czy robimy na smartfonie, tablecie czy netbooku (każde z urządzeń możemy kupić u operatorów w abonamencie). Dlatego proponują klientom swobodny dostęp do internetu. Poza tym będą nam podsuwali kolejne usługi i oferty, za które możemy zapłacić SMS-em lub kartą kredytową przez internet. Będzie więcej gier, płatnych serwisów, ofert zakupu muzyki, e-książek, e-wydań gazet czy audiobooków. A także loterii i konkursów.

Te ostatnie są bardzo dochodowe. Oferty typu: „Przeczytaj dokładnie: abonent numeru proszony o pilną odpowiedź na numer 7419 (4,29 zł). Wylij SMSa GOLF! NA PEWNO SIE UCIESZYSZ!!” (pisownia oryginalna) jeszcze przybędzie. Choć niewiele z nich organizują bezpośrednio sami operatorzy, to co najmniej połowa opłaty za każdy wysłany SMS trafia do ich kasy. To oznacza wielomilionowe wpływy. W dodatku spadną ceny hurtowe SMS – z 15 do 5 gr. Na ceny SMS-ów w normalnych usługach nie będzie miało to wpływu, bo już teraz są wyjątkowo niskie. Ale przy komunikacji jednostronnej (czyli np. loteriach czy konkursach, na które większość nie odpowiada) obniży to koszty prowadzących taką działalność.

Wojciech Jabczyński z Grupy TP przypomina, że w ciągu ostatnich pięciu lat wartość rynku telekomunikacyjnego wzrosła o ponad 20 proc. "W Polsce nadal notuje się wzrost, gdyż nasz rynek musi dorosnąć do poziomu krajów Europy Zachodniej" - dodaje. Dzięki temu, jak podkreśla, kraje naszego regionu będą jeszcze przez 5 lat rynkiem atrakcyjnym inwestycyjnie. Tyle potrwa dorównanie do średniej europejskiej pod względem standardów korzystania z usług telekomunikacyjnych.

To oznacza, że podstawowa oferta operatorów, a więc rozmowy głosowe i SMS-y, wciąż będzie się zmieniać i także w tym roku klienci mogą liczyć na promocje. Analitycy przypominają jednak, że w wyniku wojny cenowej trwającej od kilku lat stawki są już bardzo niskie. Firmy nie będą skore do kolejnych cenowych szarż. Operatorzy przyznają, że przyczyni się do tego porozumienie z UKE o utrzymaniu poziomu stawek MTR (to cena, po jakiej operatorzy rozliczają połączenia abonentów innych sieci) za usługi głosowe oraz spowolnienie obniżek stawek MTR za SMS-y. – Nastąpi przeformatowanie modelu konkurencji. Zamiast wojny cenowej – konkurowanie z jakością usług. Operatorzy dochodzą do wniosku, że to najlepsza droga koegzystencji – dodaje Wojciech Jabczyński z TP.