Dziennik Gazeta Prawana logo

Supermocarstwo walczy z Rosją o polskie firmy

3 listopada 2010, 09:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12.10.2006 Mozejki Mozeiki MAZEIKIU Litwarafineria Orlen Naftazdjecia zrobione tuz przed pozarem fot. Mindaugas Kulbis
12.10.2006 Mozejki Mozeiki MAZEIKIU Litwarafineria Orlen Naftazdjecia zrobione tuz przed pozarem fot. Mindaugas Kulbis/Inne
Rosyjskie firmy myślały, że bez problemu przejmą Lotos i Możejki. Teraz jednak wyrósł im groźny konkurent. Do gry włącza się jednak supermocarstwo, które ani myśli patrzeć, jak konkurencja z Rosji rośnie w siłę.

W ciągu najbliższych czterech miesięcy rozstrzygną się losy dwóch rafinerii znajdujących się w polskich rękach – gdańskiego Lotosu oraz należącego do PKN Orlen zakładu w litewskich Możejkach.

Jeszcze w drugiej połowie lutego dowiemy się, do kogo trafi prywatyzowana Grupa Lotos. Wcześniej, bo w styczniu, PKN ma zdecydować o sprzedaży swojej litewskiej spółki Orlen Lietuva, do której należą Możejki. W obu przypadkach wśród faworytów wymienia się Rosjan. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Możejkami zainteresowali się jednak również Chińczycy.

Według naszego informatora prawdopodobnie Sinopec, jeden z chińskich koncernów naftowych, znalazł się na liście firm chętnych do przejęcia litewskiej rafinerii. W Orlenie nie potwierdzają, ale i nie zaprzeczają tym informacjom.

Propozycje Nomury

Na liście, którą dla Orlenu przygotował doradca, bank Nomura, jest kilka koncernów. Większość z nich to firmy ze Wschodu. – Nie wszystkie są jednak z Rosji – mówi nam przedstawiciel płockiej spółki.

Nomura zainteresowanie Możejkami poza Rosją badał m.in. w krajach arabskich i Azji, w tym w Chinach. Zdaniem analityków scenariusz, w którym to Chińczycy wchodzą na Litwę, wydaje się realny. – Rosjanie otworzyliby dla nich ropociąg Przyjaźń, który z powodu awarii od 2006 roku nie tłoczy surowca do Możejek. W efekcie Chińczycy rosyjską ropę, kupioną za miliardowe przedpłaty, przerabialiby na Litwie. Stąd paliwa wysyłaliby do Europy – wyjaśnia Grzegorz Pytel, ekspert Instytutu Sobieskiego.

O tym, czy Orlen w ogóle sprzeda Możejki, czy pozostanie na Litwie, spółka zdecyduje w styczniu. "Na razie czekamy na rekomendację doradcy, banku Nomura. Tę dostaniemy na przełomie roku" - tłumaczą w Orlenie.

O Możejki powalczą również Rosjanie. Eksperci nie mają wątpliwości – dla nich to łakomy kąsek. Rosyjskie firmy mogą też startować w przetargu na gdański Lotos. Igor Sieczin, wicepremier Rosji, dał w ubiegłym tygodniu wyraźnie do zrozumienia, że Moskwa jest zainteresowana tą prywatyzacją. Wprawdzie wicepremier Waldemar Pawlak powiedział, że nie rozmawiał z Sieczinem o Lotosie, ale trudno przy sprzedaży spółki paliwowej nie brać Rosjan pod uwagę.

"Obecnie aktywami rafineryjnymi w Europie interesują się wyłącznie koncerny z tego kraju" - tłumaczy Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Tyle że analitycy uważają, że jest mało realne, aby Rosjanie kupili i Możejki, i Lotos. Rafinerie działają w tym samym regionie i rywalizują o te same rynki, więc z ekonomicznego punktu widzenia taka inwestycja nie miałaby sensu. – Rafinerie z Gdańska i Możejek zwyczajnie się kanibalizują – podkreśla Andrzej Sikora. W tej sytuacji Rosjanie mogą się skupić wyłącznie na walce o Możejki albo podzielą się strefami wpływów z Chińczykami i skoncentrują się na przejęciu 53 proc. akcji Lotosu.

Sprzedaży nie będzie

Możliwy jest jeszcze inny scenariusz. Według Oleny Kyrylenko, analityka KBC Securities, trudno oczekiwać, by druga największa polska rafineria została sprzedana Rosjanom. I choć resort skarbu zapewnił nas, że nie ma mowy o faworyzowaniu czy dyskryminowaniu któregokolwiek z zainteresowanych, to brane są pod uwagę inne możliwości.

Na przykład w Ministerstwie Gospodarki mówi się o przejęciu gdańskiej spółki przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Na to nie zgadza się jednak MSP. W tej sytuacji rozwiązaniem może być oferta najbogatszego Polaka Jana Kulczyka. Złożył ją wspólnie z libijskim koncernem Tamoil w lutym, jeszcze przed ogłoszeniem sprzedaży Lotosu. Tyle że eksperci nie biorą jego planów wobec gdańskiej rafinerii na poważnie.

Zdaniem analityków nie można wykluczyć także fiaska prywatyzacji. O tym, czy tak będzie, dowiemy się po 4 lutego. Do tego czasu resort skarbu zbiera oferty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj