Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd do firm: Same kupcie sobie gaz

23 września 2010, 10:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Białoruś wygrała. Gazprom się ugiął
Białoruś wygrała. Gazprom się ugiął/Inne
Co mają zrobić firmy, którym państwowy monopolista odetnie gaz? Pozostaje im jedno wyjście - kupić paliwo na własną rękę. Rząd chce im w tym pomóc i podnieść limity na transfer gazu. Orlen już rozmawia z Niemcami o zakontraktowaniu zapasów.

Rząd zamierza umożliwić firmom, którym grozi zmniejszenie dostaw, by same mogły sprowadzać potrzebne paliwo. Taką możliwość daje im ustawa o zapasach. PKN Orlen potwierdza „DGP”, że prowadzi analizy w sprawie samodzielnego sprowadzania gazu. Decyzja zależy od tego, czy w IV kwartale PGNiG ograniczy dostawy gazu.

Obecne prawo przewiduje, że firma może sprowadzić 50 mln metrów sześciennych gazu, ale trwają prace nad jego zmianą i zwiększeniem tego limitu. Takie rozwiązanie daje możliwość sprowadzenia tej zimy 100 mln metrów sześciennych, 50 mln z tegorocznego limitu i takiej samej puli z przyszłorocznego.

Jednak główne ograniczenie to przede wszystkim fizyczna możliwość dostaw. Stąd sytuację może zmienić wirtualny rewers, wtedy takie firmy jak Orlen czy Azoty mogłyby same kontraktować dostawy.Wirtualny rewers polega na tym, że polskie firmy kupują od Niemców gaz płynący gazociągiem jamalskim. Paliwo jest wówczas odbierane już w Polsce. Nie musi przekraczać granicy polsko-niemieckiej.

Do tego rząd liczy, że w ostateczności takie branże jak chemia, gdzie gaz często służy do produkcji półproduktów – głównie amoniaku – ograniczą zużycie błękitnego paliwa i zaimportują potrzebny komponent. To wariant ratunkowy, bo sprowadzany półprodukt będzie droższy od wytwarzanego na miejscu. Oczywiście sprawę rozwiązałoby otwarcie tranzytu przez Ukrainę. Finał powinien nastąpić szybko, bo E.ON Ruhrgaz przedłużył umowę z PGNiG do 29 października i do tego czasu Polska ma szansę przekonać Kijów do otwarcia tranzytu gazu.

Unia popiera, Ukraina wątpi

Nasz kraj ma w tej sprawie wsparcie Komisji Europejskiej. W przyszłym roku ma wejść w życie tzw. III pakiet liberalizujący rynek gazu zwiększający bezpieczeństwo dostaw. Zakłada on oddzielenie operatora gazociągów od firm handlujących gazem. Komisja obawia się, że jeśli w polsko-rosyjskiej umowie znajdą się zapisy sprzeczne z nowym prawem europejskim, to podważą one cały pakiet.

Dziś Ukraińcy sceptycznie patrzą jednak na szanse interwencji Brukseli w tej sprawie. "Naftohaz nie może odbierać i przekazywać gazu dla E.ON Ruhrgas bez ustalenia tej kwestii z Gazpromem. A Gazprom niestety nie zamierza iść na rękę Polakom, bowiem w trakcie odbywających się polsko-rosyjskich gazowych negocjacji zależy Gazpromowi na zachowaniu status quo Jamał–Europa" - wyjaśnia Mychajło Honczar, dyrektor programów energetycznych ukraińskiego Centrum Nomos, były członek zarządu Ukrtransnafty.

Ostateczna decyzja będzie zależeć od rządu Ukrainy. Będzie to raczej decyzja polityczna niż biznesowa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj