Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemcy wyrzucają spekulantów

2 lipca 2010, 12:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niemcy zakazują na giełdzie spekulacji. Nie wolno będzie bowiem stosować tzw. "nagiej krótkiej sprzedaży", czyli grania na spadek akcji. Analitycy twierdzą jednak, że to pomysł, który nic nie da, bo spekulanci pójdą na sąsiednie giełdy.

Niemiecki Bundestag przyjął w piątek ustawę, która zakazuje dokonywania spekulacyjnych transakcji tzw. nagiej krótkiej sprzedaży. Celem regulacji jest ukrócenie transakcji giełdowych, które zagrażają stabilności rynków finansowych i - zdaniem polityków - przyczyniły się do kryzysu w strefie euro.

Ustawa, która przeszła głosami koalicji chadeków i liberałów, zabrania dokonywania nagiej krótkiej sprzedaży wszystkich niemieckich akcji oraz obligacji państw strefy euro. Już w maju Niemcy zaskoczyły partnerów w UE i rynki finansowe wprowadzając jednostronnie zakaz nagiej krótkiej sprzedaży akcji 10 instytucji finansowych oraz obligacji skarbowych państw strefy euro.

Także decyzja o rozszerzeniu zakazu jest jednostronnym działaniem Niemiec. Komisja Europejska dopiero w października chce przedstawić propozycje skoordynowanego podejścia do spekulacyjnych transakcji finansowych.

Naga krótka sprzedaż (ang. naked short selling) to giełdowa spekulacja, obliczona na spadek kursu. W przypadku zwykłej krótkiej sprzedaży jest to obrót pożyczonymi akcjami; sprzedający liczy, że ich kurs spadnie, więc będzie mógł je odkupić po niższej cenie. W przypadku nagiej krótkiej sprzedaży gracz oferuje akcje, nie posiadając ich, ani nie pożyczając.

Wskutek nowej ustawy inwestorzy w Niemczech będą mogli wkrótce obracać tylko tymi papierami, które posiadają, bądź które wypożyczyli. Przeciwko nowym regulacjom głosowały opozycyjne partie SPD i Zieloni, które uważają, że zakaz spekulacji wprowadzony jednostronnie tylko przez Niemcy będzie nieskuteczny, bo inwestorzy będą spekulować na rynkach finansowych za granicą. "Ten krok to placebo. Jest czysto symboliczną polityką" - ocenił poseł socjaldemokracji Manfred Zoellmer.

Tymczasem rządzący chadecy uważają, że inicjatywa Niemiec to ważny sygnał dla pozostałych państw. "Nie powiedziałbym, że działamy w pojedynkę, lecz że idziemy do przodu" - powiedział w piątek polityk CDU Ralph Brinkhaus.

Ustawa, rozszerzająca zakaz spekulacyjnych transakcji trafi teraz pod obrady drugiej izby niemieckiego parlamentu, Bundesratu.

Minister finansów Wolfgang Schaeuble zapowiedział też w piątek, że niebawem Niemcy i Francja wspólnie wystąpią do Komisji Europejskiej o przygotowanie propozycji regulacji, wprowadzającej podatek od transakcji finansowych na europejskich rynkach.

W zeszłym tygodniu podczas szczyt G20 w Kanadzie nie zdołano porozumieć się w sprawie wprowadzenia takiego podatku na międzynarodowych rynkach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj