Jest szansa, że pensja minimalna w 2008 r. wzrośnie z 936 do 1000 zł brutto. Taką podwyżkę zaproponował rząd. Teraz musi to jeszcze przyjąć Komisja Trójstronna, a zasiadający w niej związkowcy już krzyczą, że się nie zgodzą, bo to za mało.
"Podniesienie płacy minimalnej do 1000 zł w przyszłym roku to tylko propozycja. Będzie ona negocjowana" - mówi Halina Olendzka, wiceminister pracy i
polityki społecznej.
Gdyby stało się to faktem, najniższe wynagrodzenie za pracę na pełnym etacie nie mogłoby być niższe niż tysiąc złotych. Podana kwota jest jednak brutto, czyli po odjęciu podatku i obowiązkowych składek w ręku zostanie nam niecałe 717 zł (dziś to ok. 675 zł netto).
Do podniesienia płacy minimalnej droga jednak daleka. Bo teraz propozycję rządową musi zaakceptować Komisja Trójstronna, w której zasiadają przedstawiciele rządu, związków zawodowych i organizacji zrzeszających pracodawców. A już wiadomo, że proponowane podwyżki nie wszystkim się spodobały.
"To za mało. Spodziewaliśmy się zupełnie innej propozycji. Zupełnie nie wiem, w jaki cudowny sposób w takim razie ta płaca w ciągu następnych dwóch lata miałaby zwiększyć się do 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia (wynosi ono ok. 2480 zł brutto)" - oponuje Zbigniew Kruszyński, zasiadający w komisji z ramienia NSZZ "Solidarność".
Na więcej niż 1000 zł nie zgadza się jednak resort pracy. "Każde zwiększenie płacy minimalnej powoduje skutki dla budżetu i musimy podchodzić do tego rozważnie" - tłumaczy wiceminister Olendzka.
Czy uda się podnieść najniższą płacę? Zobaczymy. Jedno jest pewne - co najmniej do końca tego roku zarabiającym najmniej w portfelach nie przybędzie ani grosz.
Gdyby stało się to faktem, najniższe wynagrodzenie za pracę na pełnym etacie nie mogłoby być niższe niż tysiąc złotych. Podana kwota jest jednak brutto, czyli po odjęciu podatku i obowiązkowych składek w ręku zostanie nam niecałe 717 zł (dziś to ok. 675 zł netto).
Do podniesienia płacy minimalnej droga jednak daleka. Bo teraz propozycję rządową musi zaakceptować Komisja Trójstronna, w której zasiadają przedstawiciele rządu, związków zawodowych i organizacji zrzeszających pracodawców. A już wiadomo, że proponowane podwyżki nie wszystkim się spodobały.
"To za mało. Spodziewaliśmy się zupełnie innej propozycji. Zupełnie nie wiem, w jaki cudowny sposób w takim razie ta płaca w ciągu następnych dwóch lata miałaby zwiększyć się do 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia (wynosi ono ok. 2480 zł brutto)" - oponuje Zbigniew Kruszyński, zasiadający w komisji z ramienia NSZZ "Solidarność".
Na więcej niż 1000 zł nie zgadza się jednak resort pracy. "Każde zwiększenie płacy minimalnej powoduje skutki dla budżetu i musimy podchodzić do tego rozważnie" - tłumaczy wiceminister Olendzka.
Czy uda się podnieść najniższą płacę? Zobaczymy. Jedno jest pewne - co najmniej do końca tego roku zarabiającym najmniej w portfelach nie przybędzie ani grosz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|