Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak rosyjski wywiad rozkręcił aferę z naszym mięsem

12 października 2007, 14:22
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To rosyjskie służby specjalne przemycały do Rosji zepsute mięso i fałszowały dokumenty, z których wynikało, że to nasza wina. Wszystko po to, żeby zakazać polskiego mięsa w Rosji. A teraz wysyłają agentów do naszych mediów, żeby przed kamerami bronili stanowiska Rosji. Poseł Konstanty Miodowicz zdemaskował jednego z nich.

Miodowicz rozpoznał tajnego agenta Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji (byłego KGB). "Trzy dni temu widziałem wywiad z nim w TVP" - powiedział dziennikowi.pl poseł PO, były szef kontrwywiadu w Urzędzie Ochrony Państwa.

"Nie mam żadnych wątpliwości. Ten dyplomata, który wypowiadał się na temat konfliktu mięsnego, jest tajnym agentem. Oczywiście ani widzowie, ani nikt w TVP o tym nie wiedział" - dodał Miodowicz.

Dlaczego Rosjanie umawiają na wywiady w TVP swoich agentów, podszywających się pod ekspertów do spraw handlu mięsem? Według posła Miodowicza, mają robić zamieszanie w polskich mediach, żeby trudniej było odkryć całą prawdę o spisku.

Bo jest coraz więcej dowodów na to, że afera z zakazem importu naszego mięsa do Rosji to prowokacja służb działających na polecenie Kremla. Jakie to dowody? Przede wszystkim te, które zebrała prokuratura w Tarnowie, która bada przyczyny wprowadzenia embarga. Prokuratorzy wiedzą już niemal z całą pewnością, że kwestionowane przez Rosjan mięso nie zostało wyprodukowane w Polsce. I nigdy tu nawet przejazdem nie było! A dokumenty, które mówiły o tym, że to polskie mięso, zostały bezczelnie sfałszowane. I to przez Rosjan. Świadczą o tym specyficzne błędy ortograficzne.

Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie, który badał fałszerstwa, wpadł na jeszcze jeden trop prowadzący do rosyjskich służb. Według instytutu, fałszerze musieli mieć dostęp do ściśle strzeżonych przez Rosjan danych. Chodzi o listy przewozowe i wzory podpisów. Ponadto ktoś musiał dać im oficjalne pieczęcie i blankiety.

"Mogła stać też za tym mafia. Mogła przekupić urzędników, żeby nielegalnie wprowadzić na rynek mięso niewiadomego pochodzenia. Ale trzeba też pamiętać, że i w rosyjskiej mafii działa wielu oficerów wywiadu" - mówi dziennikowi.pl profesor Andrzej Zybertowicz, znawca służb specjalnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Pietrzak
radca prawny, partner w kancelarii InBonum, mediator. Specjalizuje się w prawie rodzinnym, obsłudze spółek handlowych i podmiotów medycznych, fot. Materiały prasowe
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDziwny przetarg kancelarii Tuska »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj