Urzędnicy fiskusa próbują zmusić minister finansów, by podniosła im zarobki. Zyta Gilowska jeszcze się nie zgodziła, ale też nie powiedziała "nie". Dlatego na początku listopada spotka się ze związkowcami skarbówki. Sprawa jest poważna, bo na podwyżki nie ma kasy w budżecie.
Ministerstwo musiałoby poprawiać budżet specjalną ustawą. Czy Gilowska na to pójdzie? Trudno zgadnąć. Znając jednak jej upór, urzędnikom fiskusa nie będzie łatwo wyrwać choćby złotówki. Bo do tej pory Gilowska zapewniała, że żadnych podwyżek w skarbówce w przyszłym roku nie będzie. Ba, pensje urzędników miały nawet zmaleć o 10 procent!
Urzędnicy fiskusa domagają się, by rząd skierował do Sejmu autopoprawkę, czyli korektę ustawy budżetowej, w której będą zapisane pieniądze na ich wyższe pensje.
65 tysięcy urzędników liczy, że w nadchodzących wyborach rządzący nie zlekceważą takiej armii wyborców.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|