W Stanach Zjednoczonych, Japonii i Europie Zachodniej hybrydy (auta spalinowo-elektryczne) biją rekordy popularności. Serwis motofakty.pl podaje wynika badań firmy e-petrol.pl, z których wynika, że koszt zakupu hybrydy zwraca się dopiero po przejechaniu kilkuset tysięcy kilometrów. Przy porównaniu dwóch modeli Lexusa - RX 350 Classic z napędem benzynowym i hybrydowego RX 450h (droższy o ok. 40 tys. zł od zwykłego) - okazało się, że różnica w cenie zwraca się dopiero po 210 tys. km. Zysk i tak jest tylko teoretyczny, gdyż samochód z każdym rokiem traci na wartości.
>>>Toyota buduje ekologicznego aurisa
Jakie są tego przyczyny? Przede wszystkim źle skonsruowany system podatkowy. Tak więc posiadanie pojazdu z silnikiem spalinowo-elektrycznym nie wiąże się z ulgami podatkowymi czy nawet darmowym parkowaniem w centrach dużych miast. Inaczej jest w Japonii, gdzie posiadacze hybryd zwolnieni są z opłat ekologicznych. Natomiast w Londynie można wjechać do ścisłego centrum, bez żadnych opłat. Trzeba też pamiętać o tym, że hybrydy są po prostu droższe (średnio o 40 tys. zł w porównaniu do podobnego modelu z napędem benzynowym).
Sytuacja może się jednak zmienić. Prędzej czy później, tradycyjna Tego wymaga regulacja Unii Europejskiej. Motofakty.pl podają jednak, że stary system najprawdopodobniej zostanie utrzymany do końca przyszłego roku.