Dziennik Gazeta Prawana logo

O czym milczą kandydaci na prezydenta?

19 maja 2010, 09:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To wstydliwy problem, którego żaden z kandydatów na prezydenta woli nie poruszać. I choć mówi o tym już cała Europa, w Polsce nikt z walczących o najwyższy państwowy urząd nie pali się do odpowiadania na pytanie, co trzeba zrobić, by uniknąć problemów, z którymi zmaga się świat.

Problem, od którego rozwiązania zależy miejsce Polski w Europie, w kampanii prezydenckiej nie istnieje. A to zmiany w planach budżetowych i ograniczanie deficytu finansów publicznych ułożą unijną hierarchię państw. Na 30 dni przed wyborami kandydaci na prezydenta zręcznie unikają debaty na ten temat. Najbliższe pięć lat, czyli czas kadencji nowego prezydenta, zadecyduje o tym, czy Polsce uda się dostać do unijnej pierwszej ligi, czy pozostaniemy wiecznie obiecującym i aspirującym krajem. Do 2013 roku rozstrzygnie się, czy obronimy naszą pozycję największego beneficjenta unijnego budżetu. Do 2012 roku, czy realne jest wejście do strefy euro w 2015 r.

Zdecydują o tym zdrowe finanse publiczne. Ale ich uleczenie bez współpracy rządu z prezydentem, choćby z uwagi na groźbę weta wobec ustaw, będzie bardzo trudne. Jak na razie rządowy plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych jest jedynym pomysłem na ograniczenie deficytu i zmniejszenie tempa wzrostu długu publicznego. Ale jego wprowadzenie wymaga zmian w ustawach. I nawet ten plan, zdaniem ekspertów biorących udział w debacie BCC, nie gwarantuje nam bezpieczeństwa. Bo daje zaledwie kilkanaście miliardów złotych oszczędności. A potrzeby są kilka razy wyższe.

Sztaby wyborcze widzą problem. "By państwo dynamicznie się rozwijało i wzmacniało bezpieczeństwo ekonomiczne, musi mieć zdrowe finanse publiczne, to najważniejsza sprawa" - przyznaje Adam Szejnfeld z PO ze sztabu Bronisława Komorowskiego. Kandydujący na prezydenta Andrzej Olechowski zapowiada nawet, że nie pozwoli na jakikolwiek wzrost podatków.

Ale w sztabach najpoważniejszych kandydatów o tym, czy dany temat poruszyć, decyduje taktyka. A ta na razie podpowiada, by koncentrować się na wizerunku kandydata albo wpadkach przeciwnika. Ekonomicznych tematów nie da się jednak uniknąć. Dobrze, byśmy usłyszeli o konkretnych pomysłach kandydatów, zanim skończy się kampania. Czasu jest coraz mniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj