Dziennik Gazeta Prawana logo

Afera u operatora Ery. Będą zatrzymania

26 kwietnia 2010, 08:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej weryfikują faktury znalezione u zatrzymanych członków kierownictwa Polskiej Telefonii Cyfrowej. Jak dowiedział się "DGP", są wśród nich takie, które akceptowali szefowie jednej z prywatnych stacji telewizyjnych oraz kilku innych znanych spółek.

Prokuratura i Centralne Biuro Śledcze zapowiadają, że w sprawie wkrótce będą kolejne zatrzymania.

Jak ustaliliśmy, w środę rano funkcjonariusze CBŚ pojawili się w domach wiceprezesów PTC Klausa T. i Tomasza H.oraz dwóch dyrektorów PTC. "Nie chcieliśmy dać zatrzymanym możliwości ustalenia wersji" - usłyszeliśmy w warszawskiej prokuraturze okręgowej.

Klaus T., który w Era GSM odpowiadał za marketing, usłyszał dwa zarzuty działania na szkodę spółki. Pięć zarzutów prokuratorzy postawili Tomaszowi H., który nadzorował administrację. Sąd zdecydował, że wyjdą na wolność pod warunkiem wpłacenia wysokiej kaucji - po pół miliona złotych. Jak ustaliliśmy, rada nadzorcza PTC potraktowała sprawę bardzo poważnie i jeszcze w piątek zdecydowała o zmianach w zarządzie. Klausa T. zastąpił Michael Wilkens, a gabinet Tomasza H. zajął Dariusz Łukaszewicz.

Zatrzymani odpowiadali na szczegółowe pytania dotyczące kilkudziesięciu faktur. Widniały na nich sumy od kilku tysięcy złotych do miliona. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wystawiały je małe spółki, najczęściej za "usługi konsultingowe". "Podejrzewamy, że w rzeczywistości nie było żadnego konsultingu, a chodziło o uzasadnienie wypływu ogromnych sum z PTC" - mówi nasz rozmówca, który zna ustalenia śledztwa.

Z nieoficjalnych informacji "DGP" wynika, że przesłuchiwani mówią o dwóch różnych motywach wyprowadzania pieniędzy: okradaniu spółki bądź ukrywaniu pieniędzy przed fiskusem. "To przykład operacji tworzenia sztucznych kosztów, dzięki której skarbówka dostanie mniejszy podatek" - tłumaczy nam osoba związana z zatrzymanymi.

Teraz inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej weryfikują faktury znalezione u dziesięciu zatrzymanych. Są wśród nich i takie, które akceptowali członkowie zarządu jednej z prywatnych stacji telewizyjnych. "Sprawdzamy bardzo dokładnie każde słowo, które słyszymy od podejrzanych, a to niezwykle ciekawa wiedza" - mówi funkcjonariusz CBŚ.

Klaus T. i Tomasz H. byli jedynymi osobami w zarządzie wpisanymi jako przedstawiciele spółki w Krajowym Rejestrze Sądowym. Na skutek trwającego już 10 lat konfliktu o udziały między Deutsche Telekom a francuskim Vivendi od dłuższego czasu nie udało się zaktualizować danych spółki w KRS. Brak pewności co do tego, kto jest właścicielem prawie połowy akcji spółki, powoduje, że nowi członkowi zarządu także nie zostaną wpisani do KRS. Jednak w opinii radcy prawnego Jarosława Chałasa, partnera zarządzającego w kancelarii Chałas i Wspólnicy, brak wpisu nie sparaliżuje działalności PTC. "To rada nadzorcza decyduje o tym, kto zarządza spółką, a wpis do rejestru ma charakter informacyjny" - tłumaczy Chałas.

PTC jest operatorem sieci komórkowej Era oraz Heyah. Ma ponad 13,5 mln klientów. W 2009 r. spółka miała 7,6 mld zł przychodów oraz ponad 2,6 mld zł zysku przed amortyzacją.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj