Stop frankowym kredytom powiedział Deutsche Bank PBC. O kredyt w CHF będą mogły wnioskować jedynie osoby o łącznym dochodzie gospodarstwa domowego powyżej 12 tys. zł netto. I nie oznacza to, że kredyt w CHF zostanie im udzielony – podkreślają przedstawiciele banku i zaznaczają, że w zamian klientowi może być zaproponowany kredyt w euro.
Frank, do zeszłego roku ulubiona waluta Polaków zaciągających kredyt mieszkaniowy, coraz bardziej spychany jest na margines. Po tym, jak DB PBC bardzo ograniczył dostęp do frankowych kredytów, na polu boju zostało 8 banków. Grono chętnych do finansowania całości nieruchomości, po obostrzeniach DB PBC, skurczyło się do zaledwie 3 instytucji. Kredyt we franku nadal można dostać w Alior Banku, mBanku, MultiBanku, BPH, Polbanku, Nordea Banku, Kredyt Banku i PKO BP. Na 100 proc. wartości nieruchomości udzielają go tylko trzej pierwsi gracze. Kredyty we franku nie cieszą się już jednak szczególną popularnością. Banki zniechęciły do nich m.in. wysokimi marżami odsetkowymi - już od kilku miesięcy średnia marża odsetkowa dla tych kredytów jest sporo wyższa niż dla kredytów w euro. Frankowi nie pomaga już nawet niższy poziom LIBOR-u niż dla euro.
Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej, obecnie na około 3 tys. kredytów hipotecznych w walutach obcych sprzedawanych miesięcznie, dwie trzecie przypada na euro, a tylko jedna trzecia na franki szwajcarskie. Pozostałe ok. 12 tys. kredytów hipotecznych sprzedawanych miesięcznie to kredyty w złotych. A jeszcze w 2008 r., gdy miesięcznie podpisywano w granicach 30 tys. umów kredytowych, około 80 proc. wszystkich stanowiły zobowiązania we franku.
Od ubiegłego roku pozycję konsekwentnie buduje euro. W pierwszym kwartale kredyty w eurowalucie stanowiły blisko 11 proc. mieszkaniowych kredytów walutowych. W II kwartale było to prawie 43 proc., w III kw. 54 proc., a w IV kwartale już 67 proc. Kariera euro to m.in. efekt dużo większej dostępności w porównaniu do innych walut obcych. Jak bolesne i kosztowne może być poszukiwanie franka szwajcarskiego, banki dotkliwie przekonały się w czasie kryzysu finansowego.
Od 2009 Analityk Gold Finance, ekspert w zakresie produktów bankowych
Od 2007 do 2009 Dziennik
Od 2000 do 2007 Gazeta Giełdy Parkiet, dział giełdowy
Od 1999 do 2000 Prawo i Gospodarka
Od 1998 do 1999 Gazeta Giełdy Parkiet
Od 1997 do 1998 Prawo i Gospodarka
Od 1994 do 1997 Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej
Halina Kochalska rozpoczęła studia w 1990 roku na wydziale Politologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalność dziennikarstwo. Dyplom uzyskała już
na wydziale dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie studiów współpracowała z krakowską redakcją Gazety Wyborczej, po zmianie uczelni
na Uniwersytet Warszawski została zatrudniona w redakcji Gazety Stołecznej. Od 1997 roku pisała artykuły o tematyce gospodarczej dla Prawa i Gospodarki. Specjalizowała się
w temacie prywatyzacji i spółek giełdowych. Doświadczenie w dziennikarstwie finansowym zdobywała w również Parkiecie, gdzie jako pierwsza kobieta została zatrudniona w dziale giełdowym. Z Gazetą Giełdy Parkiet była związana przez niemal 4 lata. Od 2007 jako dziennikarka finansowa Dziennika specjalizowała się w tematyce bankowości i produktów bankowych
W październiku 2009 roku Halina Kochalska dołączy do grona analityków Gold Finance jako ekspert w dziedzinie sektora bankowego oraz usług i produktów bankowych.