Pandemia COVID-19 sprawiła, że praktycznie we wszystkich krajach naszego kontynentu aktywność gospodarcza gwałtownie spadła. O ile wcześniej ekonomiści spodziewali się spowolnienia, o tyle dziś powszechne jest przekonanie o nadchodzącej recesji. Optymiści liczą, że będzie ona miała kształt litery „V”, co oznaczałoby szybkie i głębokie spowolnienie i szybkie wychodzenie z dołka, pesymiści mówią o „L” – gwałtownym spadku i powolnej poprawie koniunktury.

Reklama

Nasz barometr koniunktury w regionie pozwala jednak stwierdzić, gdzie zastopowanie gospodarki przez koronawirusa może być szczególnie dotkliwe.

Będzie to widoczne w wynikach przemysłu. Kilka krajów z regionu już w końcówce ubiegłego roku miało do czynienia ze spadkami. Największe miały miejsce na Słowacji i w Rumunii. Pandemia tylko pogłębi te problemy. Ale nie ma wątpliwości, że będzie oznaczała problemy również dla przemysłu w Polsce – a to właśnie on wykazywał się w końcówce ubiegłego roku największą żywotnością – 3,3-proc. wzrost był najwyższy spośród analizowanych przez nas krajów. Choć i u nas produkcję przerwały np. koncerny motoryzacyjne, to na korzyść naszego kraju przemawia to, że mamy najbardziej zdywersyfikowane przetwórstwo, a znaczenie sektora automotive jest mniejsze niż w Czechach, na Węgrzech czy na Słowacji.

Dziennik Gazeta Prawna

Oczekiwane słabsze wyniki przemysłu oznaczać będą również gorsze perspektywy inwestycji. Tym bardziej że projekty realizowane w ramach bieżącej perspektywy finansowej Unii Europejskiej są już na ukończeniu, a pieniądze, które zostały, mogą być wykorzystywane raczej na przeciwdziałanie skutkom – również gospodarczym – nowej choroby.

Dziennik Gazeta Prawna

W nowej sytuacji znaleźli się również konsumenci. Na razie głośno o wydatkach na artykuły pierwszej potrzeby. Ale popyt na dobra trwałe zapewne znacząco się zmniejszy. Niemal wszystkie kraje regionu miały ostatnio rekordowo niskie bezrobocie. W miarę jak narastać będą problemy firm, należy się spodziewać, że liczba osób bez pracy będzie rosła. To odbije się zarówno na możliwościach, jak i na chęci do wydawania pieniędzy. To z kolei znajdzie odzwierciedlenie w cenach. Choć według ostatnich danych roczna inflacja w Polsce wynosiła 4,7 proc. (na potrzeby zestawienia wykorzystujemy zharmonizowane wskaźniki cen, ostatnie dane dotyczą grudnia ub.r.), to analitycy spodziewają się, że w najbliższym czasie będzie ona szybko spadać. Nie tylko ze względu na czynniki popytowe, ale też np. z uwagi na mocno taniejące paliwa, co jest efektem obniżek cen ropy na światowych rynkach.

Hamowanie może dotknąć również cen nieruchomości. W Polsce w ostatnich kwartałach rosły one w tempie nienotowanym od niemal 12 lat. Wzrost przyspieszył na tyle, że specjaliści zaczęli się zastanawiać, czy nie narasta bańka spekulacyjna. Dwucyfrowy wzrost cen mieszkań miał miejsce również na Łotwie i Słowacji.

Dziennik Gazeta Prawna

W ramach barometru gospodarczego bierzemy pod uwagę 10 różnych wskaźników obrazujących koniunkturę (od wzrostu PKB i jego składowych, przez wyniki przemysłu i handlu, dynamikę importu, tempo wzrostu cen konsumpcyjnych i nieruchomości, bezrobocie oraz wysokość realnej stopy procentowej). Każdy z nich porównujemy pomiędzy 11 państwami Europy Środkowo-Wschodniej należącymi do Unii Europejskiej – od Estonii po Chorwację i Bułgarię. Przyglądamy się również temu, jak w danym kraju każdy ze wskaźników wypada na tle najlepszego wyniku od 2009 r. Pod uwagę braliśmy dane za IV kw. (III kw. w odniesieniu do cen mieszkań). Kraj, który ma najlepszy wynik w danej kategorii, otrzymuje 10 punktów, każdy kolejny o punkt mniej.