Chociaż Polska od kilku lat ma w Banku Światowym status gospodarki o wysokim dochodzie, to nasz rząd nie chce zrzec się możliwości pozyskiwania środków z tej instytucji – powołanej do wspierania rozwoju biedniejszych krajów. „Ministerstwo Finansów i Narodowy Bank Polski nie wnioskowały i aktualnie nie przewidują graduacji Polski z Banku Światowego” – informuje biuro prasowe MF. Graduacja to deklaracja, że kraj osiągnął taki poziom rozwoju, że nie potrzebuje już pieniędzy z BŚ. Decyzję w tej sprawie podejmuje samodzielnie każdy z beneficjentów pomocy Banku Światowego.
Główną miarą rozwoju stosowaną przez bank jest produkt krajowy brutto na głowę mieszkańca. W 2017 r. wyniósł on u nas 13,4 tys. dol. Biorąc pod uwagę dane za 2016 r., byliśmy najbiedniejszym krajem w grupie wysokich dochodów. Minimalnie wyprzedzające nas Argentyna i Panama były wciąż klasyfikowane w grupie „wyższej średniej”.
„Władze polskie pozytywnie oceniają dotychczasowe działania Grupy Banku Światowego w Polsce i widzą dalsze możliwości współpracy. Z takim nastawieniem pracowaliśmy z ekspertami Banku nad projektem nowej Strategii Partnerstwa BŚ dla Polski na lata 2019–2024, która niebawem będzie przyjmowana przez Radę Dyrektorów Banku” – podaje MF. Jej posiedzenie zostało zaplanowane na dziś.
Reklama
Jesteśmy pierwszym krajem o wyższym dochodzie, dla którego strategia ma być zatwierdzona po kwietniowym spotkaniu udziałowców BŚ, na którym uzgodniono podwyższenie kapitału o 13 mld dol. (z tego 5,5 mld dol. ma trafić do Międzynarodowej Korporacji Finansowej, która angażuje się w projekty realizowane przez kapitał prywatny). Wynik dyskusji odnośnie do strategii dla Polski będzie wskazówką, jak traktowane będą inne kraje będące na zbliżonym etapie rozwoju. Np. Chiny, które czekają w kolejce do zatwierdzenia nowej lokalnej strategii BŚ.
Polska z powodzeniem wykorzystuje środki unijne. Jesteśmy przekonani, że będzie w stanie pozyskiwać finansowanie na planowane projekty infrastrukturalne. Będziemy wspierać działania finansowane z różnych źródeł, w tym także przez prywatny sektor, tak aby maksymalizować pozytywne efekty rozwojowe. Ponadto przewidujemy, że wzrośnie rola naszych projektów doradczych, pomagających odpowiadać na najważniejsze wyzwania stojące przed Polską – mówi DGP Carlos Pinerúa, przedstawiciel Banku Światowego na Polskę i kraje bałtyckie.
O tym, że współpraca nie musi mieć wymiaru finansowego, mówi też resort finansów. Według niego „chodzi również o wsparcie eksperckie o charakterze analityczno-doradczym”.
W jaki sposób przekonać członków Banku Światowego, że powinien nadal wspierać jedno z najszybciej rozwijających się państw klubu bogatych, jakim jest Unia Europejska? Przez wskazywanie miejsc, w których mamy jeszcze wiele do zrobienia. Dlatego nowa strategia będzie przewidywać zaangażowanie BŚ w czterech dziedzinach: ochrony zdrowia, zmian w szkolnictwie wyższym, rozwoju regionalnym i jakości powietrza.
„W planowanej strategii dopuszczona jest możliwość skorzystania z instrumentów finansowych banku, w tym w formie ewentualnych nowych pożyczek. Kontynuowana będzie realizacja już zawartych umów na współfinansowanie projektów inwestycyjnych: Projekt ochrony przeciwpowodziowej dorzecza Odry oraz Projekt ochrony przeciwpowodziowej w dorzeczu Odry i Wisły” – informuje resort finansów. Ten drugi został zatwierdzony niecałe trzy lata temu. W jego ramach BŚ zadeklarował wsparcie rzędu pół miliarda dolarów. Pierwszy wystartował ponad 10 lat temu. Zaangażowanie banku to prawie 200 mln dol.
Od otwarcia biura w Polsce w 1990 r. BŚ udzielił Polsce pożyczek o wartości 16 mld dolarów.
Finansowanie zamożniejszych krajów przez Bank Światowy było jednym z kluczowych tematów, jakie towarzyszyły dyskusji poprzedzającej podniesienie kapitału. Ostatecznie uzyskano kompromis: kredyty będą dostępne, ale ma się pojawić mechanizm zniechęcający do ich zaciągania. Pożyczki dla krajów o wyższym poziomie rozwoju mają być nieco droższe niż dla typowych „klientów” banku. Koszt ma rosnąć wraz z czasem spłaty zadłużenia. Z punktu widzenia krajów, które mają dostęp do międzynarodowych rynków finansowych, może to oznaczać, że określony projekt da się sfinansować taniej bez udziału Banku Światowego.
W przeszłości kilka krajów decydowało się na graduację i rezygnowało ze wsparcia Banku Światowego, by później ponownie o nie poprosić. Według internetowej platformy Devex, zajmującej się tematyką finansowania rozwoju, w tym wieku tak było w przypadku Korei Południowej, Malezji, Chile czy Kostaryki.