O wysokości deficytu informowała wiceminister finansów Hanna Majszczyk, zastrzegając, że to wstępne dane. Oficjalnie Ministerstwo Finansów nie jest zdziwione tak wysokim wykonaniem deficytu w tak krótkim czasie i twierdzi, że zakładało to w swoich planach. Trudno to zweryfikować, bo w tym roku resort nie opublikował jeszcze harmonogramu realizacji budżetu w poszczególnych miesiącach.

Faktem jednak jest – zakładając, że szacunki MF się sprawdzą iż tempo wzrostu deficytu w tym roku jest większe niż w tym samym okresie w 2011 roku. Wtedy po trzech miesiącach MF miało już 43 proc. rocznego planu.

Trzeba patrzeć z uwagą na te dane. Bo nie wiadomo, jak się zachowa konsumpcja. Jeśli znacznie zwolni, dla budżetu może być to dotkliwe. Od tego zależą wpływy z podatku VAT – mówi DGP Piotr Kalisz, ekonomista banku Citi Handlowy.

Teoretycznie dla dochodów z VAT wsparciem powinna być wysoka inflacja. Rząd założył, że wyniesie w tym roku średnio 2,8 proc. Żeby ta prognoza się sprawdziła, wskaźnik wzrostu cen już musiałby spaść do 2,5 proc. – a na to się nie zanosi. Piotr Kalisz zwraca uwagę, że podwyższony wskaźnik wzrostu cen nie jest efektem wyższego popytu, tylko wysokich cen ropy na światowych rynkach i podwyżek cen innych nośników energii. To działa jak dodatkowy podatek i może ograniczać konsumpcję. Dla budżetu lepiej byłoby, gdyby wzrost cen był powiązany nie z szokiem paliwowym, ale z rosnącym popytem – mówi ekonomista.

Naszych rozmówców nie niepokoi też zapowiedź wysokiego deficytu w marcu. Główny powód: w połowie roku do państwowej kasy Narodowy Bank Polski powinien wypłacić swój zysk za 2011 rok. To dochód ekstra, którego Ministerstwo Finansów nie uwzględniło przy tworzeniu tegorocznej ustawy budżetowej. Ile wyniesie? Tego jeszcze nie wiadomo. Piotr Kalisz ocenia go na 5 – 7 mld zł. Piotr Bujak, ekonomista Banku Nordea, uważa, że maksymalnie wyniesie on 5 mld zł.

Ekonomiści dodają, że w drugim półroczu będą też wyraźnie widoczne efekty podwyższenia składki rentowej i wprowadzenia podatku od kopalin. W pierwszym przypadku wpływy FUS mają zwiększyć się o 6,5 mld zł. W drugim – do budżetu powinno trafić 1,8 mld zł.