Dziennik Gazeta Prawana logo

Rządowi wcale nie musi zależeć na spadku cen

29 lutego 2012, 11:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rządowi wcale nie musi zależeć na spadku cen
Shutterstock
Rządowi nie musi zależeć na niższej inflacji. Dzięki wzrostowi cen wpływy z VAT mogą być większe od planu zapisanego w budżecie. A to nie do pogardzenia w roku spowolnienia gospodarczego.

Rząd zakłada, że średnioroczna inflacja wyniesie w tym roku 2,8 proc. To niewiele, biorąc pod uwagę fakt, że w styczniu wskaźnik wzrostu cen wyniósł 4,1 proc., a według prognoz niektórych ekonomistów inflacja w pobliżu 4 proc. utrzyma się jeszcze co najmniej przez kilka miesięcy.  – uważa Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Ale rząd wcale nie powinien się tym martwić. Przynajmniej w tym roku. Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ, mówi, że zaniżanie prognoz inflacji sporządzanych przy okazji pisania ustawy budżetowej to stała praktyka. Z jednej strony hamuje apetyty ze strony sfery publicznej na zbyt duży wzrost świadczeń, z drugiej – to rodzaj zakładki w dochodach. Wyższa inflacja to szansa na większe wpływy z podatków pośrednich. – mówi Winek.

Jak wyższe ceny przełożą się na dochody? Zwiększą wpływy z VAT. Rząd planuje je na poziomie 132,2 mld zł, przy wysokiej inflacji mogą być o kilka miliardów wyższe. Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku, jako przykład podaje towary importowane: osłabienie złotego doprowadziło do wzrostu cen np. paliw, przez co pobierany od nich podatek też jest wyższy. Ekonomista Kredyt Banku zwraca jednak uwagę na zagrożenie, jakie może negatywnie wpłynąć na dochody państwowej kasy. To wolniejszy wzrost konsumpcji. W pokryzysowym 2010 r. wpływy z VAT były wyższe o ponad 1,5 mld zł, a faktyczna inflacja zamiast prognozowanego 1 proc. wyniosła 2,6 proc.

– mówi Jakub Borowski. Dariusz Winek ocenia, że dynamika konsumpcji prywatnej w tym roku może wynieść około 2 proc. rok do roku. Rząd zakłada wzrost konsumpcji o 2,9 proc. Gdyby to prognoza BGŻ się sprawdziła, byłby to najniższy wzrost konsumpcji od 2009 roku. Ekonomista BGŻ widzi jeszcze jedno ryzyko: niższe od planu wpływy z PIT, spowodowane ograniczaniem zatrudnienia przez firmy, wzrostem bezrobocia i niskim tempem wzrostu płac. Ale i tu z pomocą może przyjść wyższa inflacja. Progi w PIT są bowiem zamrożone. – uważa Maliszewski.

Za to, na czym rząd zyskuje w tym roku, przyjdzie mu zapewne zapłacić w roku przyszłym, gdy będzie waloryzował renty i emerytury. Podstawowa metoda to podwyżka o inflację i 20 proc. wzrostu średnich wynagrodzeń. Na razie nie ma planów, by i w przyszłym roku zastosować waloryzację kwotową.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj