Dziennik Gazeta Prawana logo

Kantory hulają w sieci bez żadnego nadzoru

24 października 2011, 06:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kantory hulają w sieci bez żadnego nadzoru
Shutterstock
NBP i KNF umywają ręce. Póki ktoś nie zbankrutuje, nie widzą problemu. Tak obie instytucje odpowiadają na pytanie, dlaczego kantory w sieci działają bez żadnego nadzoru i kontroli.

Kantory działające w internecie obracają grubymi milionami bez nadzoru ze strony instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo finansowe w naszym kraju: NBP i Komisji Nadzoru Finansowego. – A przecież ryzyko takich transakcji jest bardzo wysokie – mówi Paweł Majtkowski z Expandera. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby któryś z kantorów internetowych zbankrutował.

Wymiana walut w sieci to coraz większa część rynku finansowego. Biznes ruszył pełną parą kilka miesięcy temu, kiedy Sejm zniósł opłaty za spłacanie kredytów walutowych bezpośrednio w banku. Najłatwiej wymieniać pieniądze i spłacać raty w internecie, bo wtedy franki lub euro od razu trafiają na rachunek. Do tego w sieci jest taniej, i to zarówno w porównaniu z tradycyjnymi kantorami, jak i kursami w bankach – różnice mogą przekraczać nawet 10 gr. A to oznacza spore oszczędności na miesięcznych ratach hipotecznych. Nic dziwnego, że obroty największych internetowych kantorów sięgają nawet kilku milionów złotych dziennie.

Kłopot w tym, że nad bezpieczeństwem gigantycznych transferów w sieci nie czuwa nikt. Tradycyjne kantory podlegają nadzorowi NBP i to on teoretycznie powinien mieć pod swoją opieką także ich ramię internetowe. Nic z tego. NBP twierdzi, że nadzór nad kantorami w sieci nie należy do jego kompetencji. I odsyła do wchodzącej dzisiaj w życie ustawy o usługach płatniczych.

Co na to KNF? – Ustawa wprowadza nadzór nad instytucjami płatniczymi i biurami usług płatniczych, a nadzór nad kantorami to obowiązek NBP – mówi Katarzyna Mazurkiewicz z biura prasowego Komisji Nadzoru Finansowego.

Wygląda na to, że powołanie się na ustawę niewiele daje, bo... nie ma w niej nic o kantorach w sieci. – W tym przypadku podmiot świadczący usługę wymiany walut nie wykonuje usługi płatniczej i ta działalność nie podlega reżimowi ustawy o usługach płatniczych – tłumaczą przedstawiciele Ministerstwa Finansów.

Dopóki nie wydarzy się jakieś nieszczęście, nie ma co rozdzierać szat. Na razie z biznesu w internecie zadowoleni są zarówno kredytobiorcy (kupują taniej, a do tego nie muszą chodzić do banku, by zapłacić ratę), jak i właściciele kantorów, którzy koszą spore zyski na różnicy między kursem sprzedaży waluty a jej kupna. A ponieważ nie ponoszą żadnych dodatkowych kosztów na wynajmowanie lokalu czy opłacanie pracowników, działalność wirtualna bardziej im się opłaca niż tradycyjna.

Eksperci przyznają jednak, że ten biznes – choć wygląda atrakcyjnie – jest niepewny. Paweł Majtkowski porównuje kantory w sieci do punktów kasowych, które pośredniczyły w opłacaniu rachunków za prąd czy gaz. – Dopiero kiedy kilka z nich upadło, a klienci zostali z długami w gazowniach czy w wodociągach, zaczęto dyskutować o nadzorze nad tym rynkiem – mówi Majtkowski.

Teraz problem może być o wiele większy, bo klienci wirtualnych kantorów mają do spłacenia wyższe rachunki niż za prąd czy telefon.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj