Dziennik Gazeta Prawana logo

Były wiceminister ujawnia: To Europa uratowała złotego

16 sierpnia 2011, 18:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Frank bił rekordy cenowe, jednak mogło być dużo gorzej - wyjaśnia były wiceminister finansów. Zdaniem profesora Stanisława Gomułki tylko działania Europejskiego Banku Centralnego uspokoiło nastroje i powstrzymało złotego przed dramatycznym spadkiem.

Gdyby nie interwencja Europejskiego Banku Centralnego, kryzys w strefie euro byłby poważniejszy, co oznaczałoby odpływ kapitału z Polski i osłabienie złotego - uważa główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka. Gomułka powiedział we wtorek PAP, że skup obligacji najbardziej zadłużonych krajów strefy euro przez EBC zmniejsza koszt obsługi długu tych państw.

"Tym samym EBC daje krajom dotkniętym spadkiem wiarygodności więcej czasu na doprowadzenie swoich finansów do porządku. Bez tej interwencji mielibyśmy potężny kryzys w strefie euro, na dużo większą skalę niż obecnie" - uważa profesor. "Gdyby do czegoś takiego doszło, nastąpiłby odpływ kapitału z Polski i osłabienie złotego większe, niż dotąd mieliśmy" - dodał.

Jego zdaniem działania EBC mają na celu nie tylko ochronę sektora państwowego i bankowego, ale służą stabilizacji na rynkach finansowych. "W tym sensie służą także interesowi Polski" - zaznaczył.

Profesor ostrzegł, że interwencja EBC zwiększa jednak tzw. pieniądz bazowy, co potencjalnie podwyższa przyszłą inflację. "To ryzykowne z punktu widzenia banku centralnego. Oczywiście należy zakładać, że EBC za jakiś czas, gdyby pojawiła się presja inflacyjna, zacznie sprzedawać skupowane obecnie papiery wartościowe i w ten sposób będzie ściągać pieniądze z rynku" - powiedział. Podkreślił, że na razie nie widać szczególnej presji inflacyjnej w strefie euro, więc działania EBC są bezpieczne.

Według profesora ewentualny projekt emisji euroobligacji nie wpłynie niekorzystnie na możliwości finansowania polskiego zadłużenia papierami skarbowymi. "Zainteresowanie polskimi obligacjami zależy od naszej wiarygodności. Konkurujemy naszymi obligacjami z obligacjami innych krajów i to by się nie zmieniło" - powiedział. Według niego polskie papiery miałyby większą rentowność od euroobligacji.

Gomułka zwrócił ponadto uwagę, że na razie nie wiadomo, kto miałby euroobligacje emitować. "Ktoś musiałby je też gwarantować. Główny ciężar spadłby zapewne na kilka krajów strefy euro, przede wszystkim na Niemcy. Nie jestem pewien, czy rząd niemiecki chciałby zamienić swoje obligacje na wspólne obligacje europejskie" - powiedział.

Jego zdaniem obecnie sytuacja Niemiec, jeśli chodzi o finansowanie długu, jest komfortowa - obligacje niemieckie podrożały. "Nie ma dobrego powodu, aby Niemcy chcieli zamieniać swoje papiery na mniej wiarygodne obligacje europejskie, po to by skorzystały na tym Włochy czy Hiszpania" - ocenił Gomułka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj