Dziennik Gazeta Prawana logo

Irlandia pada, Niemcy wychodzą na prostą

25 listopada 2010, 09:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Irlandia pada, Niemcy wychodzą na prostą
Shutterstock
Drastyczne cięcia irlandzkiego rządu nic nie dają. Inwestorzy dalej nie wierzą, że Dublin uratuje się przed bankructwem. Rynkowi nie pomagają Niemcy, których propozycje regulowania finansów Unii straszą cały świat. Berlin nie boi się zgłaszać takich propozycji, bo finanse Niemiec wyszły już na prostą.

Irlandia zaciska pasa, aby otrzymać od UE i MFW pomoc finansową. Wczoraj premier Brian Cowen przedstawił czteroletni plan oszczędnościowy, który zakłada redukcję wydatków państwa o 10 mld euro i podwyższenie podatków o 5 mld euro. W ten sposób deficyt budżetowy kraju ma zostać ograniczony aż o 11 pkt proc.

Największe cięcia zostaną wprowadzone już w przyszłym roku.

● Rząd zapowiedział obniżenie pensji minimalnej z 8,65 do 7,65 euro/godz. oraz redukcję świadczeń dla osób, które długo pozostają bez pracy (łącznie wydatki socjalne zostaną zmniejszone o 2,8 mld euro).

● Po raz pierwszy Irlandczycy będą płacić podatki od nieruchomości – w ciągu czterech lat skarb państwa zyska na tym 530 mln euro.

● Z kolei podatki od dochodów osobistych obejmą osoby zarabiające przynajmniej 15,3 tys. euro rocznie, a nie jak do tej pory 18,3 tys. euro. Dzięki temu odsetek zwolnionych z PIT zmniejszy się z 45 do 35 proc. mieszkańców, a dochody budżetowe wzrosną o 1,9 mld euro.

● Podatek VAT wzrośnie z 21 do 22 proc. w 2013 r. i 23 proc. w 2014 r. Łącznie przez cztery lata każdy Irlandczyk w postaci wyższych podatków i cięć w wydatkach socjalnych zapłaci 3,7 tys. euro.

● Cowen zapowiedział utrzymanie bardzo niskiego (12,5 proc.) podatku od zysków przedsiębiorstw, który nie podoba się kilku krajom strefy euro. Zdaniem premiera to „klucz do dynamicznego wzrostu gospodarczego kraju w przyszłości”.

Radykalny plan oszczędnościowo był warunkiem wypłaty przez Brukselę ok. 85 mld euro pomocy. Miał także uspokoić rynki finansowe. To się nie udało. Przeciwnie: oprocentowanie irlandzkich obligacji skoczyło wczoraj aż o 30 pkt bazowych do 8,95 proc. To znak, że inwestorzy wciąż obawiają się bankructwa Zielonej Wyspy.

Irlandia miała wczoraj pecha: w dniu ogłoszenia oszczędności Standard & Poor’s obniżył jej rating aż o dwa szczeble z A do AA- i zapowiedział jego dalszą rewizję w dół, o ile kraj nie będzie na czas wprowadzał oszczędności.

Rynek finansowy najbardziej zaniepokoiła jednak zapowiedź Angeli Merkel, że już w przyszłym roku inwestorzy kupujący obligacje powinni podpisywać klauzulę, zgodnie z którą poniosą część kosztów ewentualnego bankructwa krajów strefy euro. To odstręcza od zakupu bonów skarbowych krajów postrzeganych jako niepewne: nie tylko Irlandii, lecz także Portugalii i Hiszpanii. Do tej pory niemiecka kanclerz chciała, aby taki przepis obowiązywał dopiero od 2013 r. wraz z wprowadzeniem stałego unijnego mechanizmu stabilizacji finansowej.

"Nie rozumiem, w co ona gra. Wznieciła ogień, który już dociera do lasu" - mówi o planach Merkel główny ekonomista domu maklerskiego Bloxham w Dublinie Alan McQuaid. Zdaniem Simona Tilforda, głównego ekonomisty londyńskiego Center for European Reform, Merkel nie spodziewała się tak negatywnej reakcji rynków na jej propozycję i teraz chce skrócić okres niepewności, zanim nowa klauzula wejdzie w życie.

"Sam pomysł jest dobry, ale sposób realizacji fatalny. Powinien zostać wprowadzony albo w chwili powstawania strefy euro, albo w ramach głębokiej reformy strukturalnej unii walutowej" - mówi „DGP”. Jednak jego zdaniem na grudniowym szczycie w Brukseli Merkel przekona do tego inne kraje, bo to od niej zależy ratunek finansowy dla kolejnych krajów południa Europy.

Sami Niemcy tymczasem konsekwentnie uzdrawiają budżet. Wczoraj rząd zapowiedział ograniczenia deficytu w 2011 r. do 48 mld euro, przede wszystkim dzięki większemu od spodziewanego wzrostowi gospodarczemu. Wcześniej spodziewano się, że dziura wyniesie 80 mld euro. W tym roku PKB ma się zwiększyć o 3,7 proc. zaś w 2011 r. – o 2,2 proc.

Kłopoty z wdrożeniem planów oszczędnościowych ma natomiast Portugalia. Wczoraj po raz pierwszy od przeszło 20 lat kraj został sparaliżowany przez strajk generalny: stanął transport publiczny, nie działały szkoły, banki i przychodnie.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj