Od 1 kwietnia Polacy mogą decydować, gdzie mają być gromadzone ich składki na przyszłą emeryturę. Mają wybór OFE i ZUS, albo tylko ZUS. Jak na razie niewiele osób zapisało się do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Nie dziwi to ekonomisty profesora Stanisława Gomułki. - powiedział IAR. Wyjaśnił, że jest to właściwie wybór pomiędzy 100-procentowym ZUS-em, a niemal 100-procentowym ZUS-em. Praktycznie więc nie ma wyboru, bo decyzję już podjął rząd zmniejszając wysokość składki przesyłanej do OFE. Spowodowała ona, że tak czy inaczej o emeryturach w Polsce decyduje państwo. - podkreślił profesor.
>>>ZUS czy OFE? Poradnik, jak wybrać system emerytalny krok po kroku
Oprócz zlikwidowania obowiązku przynależności do OFE nowe przepisy przewidują, że Fundusze nie będą mogły inwestować w obligacje Skarbu Państwa. Będą mogły natomiast kupować inne papiery wartościowe, między innymi akcje. Zdaniem profesora Gomułki, osoby, którym do emerytury brakuje niewielu lat, nie mają powodu, by pozostawać w OFE. Inaczej jest w przypadku ludzi młodych, którzy mogą sobie pozwolić na ryzyko inwestowania ich części składki emerytalnej na giełdzie. W przypadku osób starszych, skoro mają być w OFE tylko przez kilka lat, nie mogą liczyć na znaczący zysk. Dla nich więc przejście do ZUS ma sens. Profesor Gomułka zwraca uwagę, że na 10 lat przed emeryturą środki z OFE i tak będą stopniowo przekazywane do ZUS-u.