Świadczenie poniżej kwoty 831,15 zł, czyli , jak je nazywa ZUS, otrzymują osoby, które mają problemy z wykazaniem wymaganego okresu ubezpieczeniowego. –– wyjaśnia rzecznik prasowy ZUS Jacek Dziekan.
Jeśli osoba taka nie zarabiała dużo, to po osiągnięciu minimum stażowego państwo do niskiej emerytury dopłaca tak, aby osiągnęła wysokość najniższego gwarantowanego świadczenia. Po reformie z 1999 r. państwo już nie wszystkim dopłaca, a w szczególności niekoniecznie zatrudnionym na umowy cywilnoprawne.
Niskie emerytury znacznie częściej wypłacane są kobietom niż mężczyznom. 80 proc. otrzymujących świadczenia poniżej 560 zł to panie. Ich udział wzrasta do ponad 90 proc. w przedziale od 560 do 730 zł. Powyżej tej ostatniej kwoty udział kobiet spada, ale pozostaje na poziomie powyżej 80 proc. aż do 1350 zł. Za graniczną wartość można uznać przedział między 1900 a 1910 zł, gdzie kobiety co prawda jeszcze dominują, ale różnica między nimi a mężczyznami maleje do 0,4 pkt proc. Powyżej tej wartości dominują już panowie, którzy 80-proc. przewagę uzyskują w przypadku emerytur wynoszących 3,6 tys. zł. Kobiety stanowią zaledwie jedną dziesiątą świadczeniobiorców otrzymujących najwyższe świadczenie, czyli to powyżej 5 tys. zł.
Dysproporcja w emeryturach kobiet i mężczyzn to wypadkowa kilku czynników. – – tłumaczy Aleksandra Wiktorow, b. prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Należy jeszcze wziąć pod uwagę, że dla pełniejszego obrazu sytuacji nie mamy danych o osobach, którym ZUS odmówił przyznania jakiejkolwiek emerytury ze względu na złożenie niekompletnego wniosku. Udowodnienie okresów składkowych i nieskładkowych, uzyskanie dokumentów do wyliczenia kapitału początkowego wiąże się często z niemałymi trudnościami. A z tym nie wszyscy są w stanie sobie poradzić. Dopiero liczba osób, które nie otrzymują żadnej emerytury, uzupełniłaby obraz biedy na emeryturze.