Według informacji Bloomberga, średnie wydobycie wyniosło w grudniu 9,326 mln baryłek dziennie. Oznacza to spadek o 100 tys. baryłek wobec listopada oraz niemal 250 tys. baryłek poniżej limitu ustalonego dla Rosji w ramach porozumienia OPEC+. Dane te pochodzą z anonimowych źródeł, ponieważ od czasu inwazji na Ukrainę w 2022 r. rosyjskie władze utajniły oficjalne statystyki dotyczące sektora naftowego.
Sankcje USA duszą wydobycie
Na ograniczenie produkcji silnie wpływają sankcje USA. Administracja Donalda Trumpa wprowadziła m.in. dodatkowe cła na towary z Indii w reakcji na masowy import rosyjskiej ropy przez ten kraj. W efekcie część dotychczasowych odbiorców ogranicza zakupy. Jak informuje „Rzeczpospolita”, choć z rosyjskich portów codziennie wypływa ok. 4 mln baryłek ropy, coraz większa jej ilość pozostaje na morzu w tankowcach, czekając na nabywców. Sytuację dodatkowo pogarszają ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę naftową.
Spada opłacalność
Problemy sektora pogłębiają niskie ceny ropy. Rosyjskie koncerny paliwowe notują ujemne przepływy pieniężne, a wydobycie z wielu złóż przestaje się opłacać. Jak wylicza „Rzeczpospolita”, średnia cena ropy Urals w listopadzie 2025 r. spadła do 44,87 dol. za baryłkę — najniżej od pandemii w 2020 r. W grudniu oraz na początku stycznia 2026 r. ceny obniżyły się jeszcze bardziej, do 34–36 dol. za baryłkę.
Przy takich stawkach sprzedaż ropy z części rosyjskich złóż generuje straty — każda baryłka przynosi około 5 dol. straty – zauważa „Rz”
Źródło: "Rzeczpospolita", "Bloomberg"