Niemcy chcą nam zabrać inżynierów
Niemiecka gospodarka ruszyła z kopyta. By jednak utrzymać pozycję światowej potęgi Berlin potrzebuje świetnie wykształconych specjalistów. Nic więc dziwnego, że niemieckie władze chcą zrobić wszystko, by przyciągnąć do pracy inżynierów z Polski.
- Tak dorobią się kolejarze
- Jest dobrze! Więcej pracy, więcej praktyk, więcej staży
- Unia zapłaci za naukowców w firmach
- Coraz więcej osób idzie do pracy
- Koniec dyskryminacji pracowników
- Pracujesz w domu? Szef kupi ci komputer
- Oto najbardziej zadłużony Polak
- Niemiecki rząd: Nie odpuszczamy oszczędności
- Polacy w Irlandii zawyżyli poziom pracy
- Rząd przyjął projekt reformy ubezpieczeń zdrowotnych
- Niemcy tęsknią za "fuehrerem"
- GUS: Zarabiamy mniej niż w sierpniu
- Zarabiamy coraz więcej. Według GUS
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niemiecka gospodarka potrzebuje dziś przynajmniej 36 tys. inżynierów. Podobnie jest w branży informatycznej, która nawet w kryzysowym 2009 r. nie mogła obsadzić 20 tys. stanowisk. Według raportu Niemieckiej Izby Przemysłu i Handlu na problemy ze znalezieniem pracowników narzeka aż 70 proc. niemieckich przedsiębiorstw.
Wczoraj niemiecki minister gospodarki Reiner Bruederle rozmawiał z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem o planowanym na połowę przyszłego roku otwarciu rynku pracy dla mieszkańców krajów nowej Unii. Bruederle lansuje pomysł jak najszerszego otwarcia na zagranicznych pracowników. – Nasza gospodarka się rozpędza, ale stabilności wzrostu mocno zagraża odczuwalny w wielu firmach brak siły roboczej, a zwłaszcza wykwalifikowanych pracowników – mówił Bruederle na dzień przed wyjazdem do Polski podczas spotkania z niemieckimi przedsiębiorcami w Berlinie.
Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom Bruederle, zaproponował nawet na początku sierpnia przywrócenie tzw. powitalnego, czyli istniejącej już w latach 1970 – 1989 specjalnej premii (finansowanej przez budżet państwa) służącej ściągnięciu pożądanego zagranicznego pracownika. Pomysł z powodu napiętej sytuacji fiskalnej nie spodobał się jednak kanclerz Angeli Merkel. Niezrażony Bruederle mocno angażował się następnie we wprowadzenie nowych przepisów uznawania zagranicznych dyplomów i likwidacji barier utrudniających napływ zagranicznej siły roboczej do Niemiec.
Berliński rząd wykorzystał cały przewidziany traktatami akcesyjnymi okres przejściowy, blokując przez siedem lat wolny dostęp mieszkańców nowej UE do niemieckiego rynku pracy. Dziś sytuacja na rynku pracy wygląda jednak zupełnie inaczej niż siedem lat temu. Bezrobocie wyniosło w sierpniu 7,6 proc., czyli 3,2 mln osób. To najlepsze dane od początku lat 90. i zasadniczo lepsze niż w rekordowym roku 2005, gdy bez pracy było 5,2 mln ludzi.
















































~Mohamed2010-09-02 11:49
Niech sprowadzą więcej Arabów!!!
~CzarnyZajaczek2010-09-02 11:29
I co Helmuty, spóźniliśta się, po co było się boczyć?
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!