Rząd każe nam pracować dłużej
Koniec z emeryturą, gdy skończymy 60 czy 65 lat. Minister pracy Jolanta Fedak chce wydłużyć wiek emerytalny nawet do 70 lat. Na szczęście nie zamierza tego zrobić z dnia na dzień - czas pracy będzie wydłużać stopniowo. Zmiany dotkną więc przede wszystkim najmłodszych pracowników.
- Fedak: Koniec z wcześniejszymi emeryturami
- ZUS nie wypłaci ci godnej emerytury
- Kolejny kryzys już na horyzoncie
- Choroba się przedłuża? Jest świadczenie
- Kobiety nie będą dłużej pracować
- Rząd jednak pozwoli emerytom pracować
- Rząd szuka oszczędności na emerytach
- Prezydent nie zawetuje reformy finansów
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wydłużenie wieku emerytalnego jest nieuchronne, ale trzeba to zrobić stopniowo" - uważa minister pracy Jolanta Fedak. "Reformę związaną z wydłużaniem wieku emerytalnego trzeba przeprowadzać systematycznie. Na początek należy zapowiedzieć ją pracującym, którzy są jeszcze stosunkowo młodzi i mają nie więcej niż 40 lat. Wiedząc, że wiek emerytalny zostanie wydłużony, lepiej zaplanują swoją karierę zawodową. Osoby starsze pracowałyby tak jak obecnie - kobiety do ukończenia 60 lat, a mężczyźni 65 lat" - dodała Fedak.
>>> ZUS nie wypłaci ci godnej emerytury
Zdaniem Fedak można by przyjąć, że osoby mające mniej niż 40 lat, pracowałyby stopniowo od 1 do 5 lat dłużej. W ten sposób kobieta, która w chwili reformy miałaby 39 lat odchodziłaby na emeryturę w wieku 61 lat. 37-latka prawo do emerytury nabyłaby w wieku 63 lat, a 35-latka w wieku 65 lat. Podobne, schodkowe wydłużanie czeka mężczyzn.
Za wydłużeniem wieku emerytalnego opowiadają się także eksperci finansowi i ubezpieczeniowi. Przeciw są związkowcy.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!