"Wydłużenie wieku emerytalnego jest nieuchronne, ale trzeba to zrobić stopniowo" - uważa minister pracy Jolanta Fedak. "Reformę związaną z wydłużaniem wieku emerytalnego trzeba przeprowadzać systematycznie. Na początek należy zapowiedzieć ją pracującym, którzy są jeszcze stosunkowo młodzi i mają nie więcej niż 40 lat. Wiedząc, że wiek emerytalny zostanie wydłużony, lepiej zaplanują swoją karierę zawodową. Osoby starsze pracowałyby tak jak obecnie - kobiety do ukończenia 60 lat, a mężczyźni 65 lat" - dodała Fedak.

>>> ZUS nie wypłaci ci godnej emerytury

Zdaniem Fedak można by przyjąć, że osoby mające mniej niż 40 lat, pracowałyby stopniowo od 1 do 5 lat dłużej. W ten sposób kobieta, która w chwili reformy miałaby 39 lat odchodziłaby na emeryturę w wieku 61 lat. 37-latka prawo do emerytury nabyłaby w wieku 63 lat, a 35-latka w wieku 65 lat. Podobne, schodkowe wydłużanie czeka mężczyzn.

Za wydłużeniem wieku emerytalnego opowiadają się także eksperci finansowi i ubezpieczeniowi. Przeciw są związkowcy.