Rządowe działania w obronie naszej waluty przyniosą z pewnością dobre skutki. Zamiana z euro na złoty funduszy unijnych powinny doprowadzić do szybkiego wzmocnienia naszej waluty.

Myślę, że realne jest, że za franka będziemy niedługo płacić 2,80 zł. Oczywiście nie można wykluczyć wahań. Uważam jednak, że złoty będzie w korytarzu między poziomem, do którego się umocni po działaniu rządu, a obecnymi rekordami słabości.

Spekulanci na pewno grają pod słabość polskiej waluty. Sprzedaż na rynku walutowym środków unijnych to wystarczające narzędzie, które ich zniechęci. Wzrostem wartości złotego zainteresowane są też banki, które przy umocnieniu naszej waluty będą miały więcej środków na akcję kredytową.

Mowa jest o interwencji w obronie wartości naszej waluty, ale nie w celu osłabienia franka. Chociaż zadłużeni w tej obcej walucie skorzystają na działaniach rządu, to nigdy nie mogą liczyć na bezpośrednie zaatakowanie franka, który kosztuje teraz o połowę więcej niż pół roku temu. Osoby te jednak same zdecydowały się na ryzyko walutowe, a przez czas spłaty kredytu rata jeszcze nie raz będzie maleć i rosnąć.