Zastój na rynku nieruchomości wcale nie musi oznaczać, że spadną ceny mieszkań. Aleksander Skirmuntt - szef agencji nieruchomości Emmerson - nie wierzy w wybuch wojny cenowej między deweloperami. Szczególnie w przypadku dużych miast i dobrych lokalizacji.

"To prawda, że okres kupowania dziury w ziemi już mija, ale deweloperzy cen nie obniżą. Dlaczego? Bo nie wpłynie to wcale na wzrost sprzedaży. Ludzie wstrzymają się po prostu z zakupami, w oczekiwaniu na dalszą redukcję cen. Jestem za to przekonany, że deweloperzy zaczną dawać kilkuprocentowe rabaty na zakup części nieruchomości, jeśli klient kupi teraz mieszkanie, lub jakieś dodatkowe promocje zawierające niższe ceny garaży czy balkonów" - wyjaśnia Skirmuntt.

Ale wśród ekspertów nie ma w tej sprawie zgody. Zdaniem Macieja Dymkowskiego, doradcy ds. nieruchomości w firmie redNet, teraz na rynku mieszkań rządzą kupujący, a nie sprzedający. Dlatego można się spodziewać spadku cen.

"Wiosną w niektórych miastach korekta cen może sięgnąć nawet 10 procent, na przykład w Poznaniu" - przewiduje Dymkowski.

Tak czy inaczej, warto wykorzystać swoją przewagę, jeśli zdecydujemy się kupować teraz mieszkanie. W negocjacjach z deweloperami to my jesteśmy w lepszej pozycji. Bo oni muszą sprzedać, a my tylko możemy kupić.