GetBack SA jest polską spółką zarządzania wierzytelnościami. Powstała w lutym 2012 roku, zaś od marca 2014 r. grupa jest obecna także na rynku rumuńskim. W lipcu 2017 r. spółka zadebiutowała na GPW.

O spółce zrobiło się głośno w poniedziałek, kiedy GetBack podał, że negocjuje z PKO Bankiem Polskim i Polskim Funduszem Rozwoju (PFR) i stara się o finansowanie o charakterze kredytowo-inwestycyjnym do 250 mln zł. Obie instytucje tymczasem stanowczo zdementowały te informacje.

We wtorek z kolei podano, że rada nadzorcza GetBack odwołała ze skutkiem natychmiastowym Konrada Kąkolewskiego z funkcji prezesa i ze składu zarządu GetBack. Jednocześnie rada oddelegowała Kennetha Williama Maynarda, przewodniczącego RN do czasowego wykonywania czynności prezesa zarządu i członka zarządu GetBack; do 15 czerwca.

Koniec końców zawieszono obrót akcjami GetBack - weszło ono w życie o godz. 8.30 we wtorek. Dodatkowo giełda zawiesiła też obrót pięcioma seriami obligacji spółki notowanymi na rynku regulowanym oraz 22 seriami obligacji notowanymi w alternatywnym systemie obrotu.

Sprawą zainteresowała się już Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) - podjęła wszystkie niezbędne kroki "w celu pełnego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji wokół spółki GetBack oraz umożliwienia jak najszybszego wznowienia notowań instrumentów finansowych wyemitowanych przez spółkę".

Z dokonanych ustaleń faktycznych wynika, że opublikowane przez Bank PKO BP SA oraz Polski Fundusz Rozwoju SA komunikaty stanowczo dementują informację na temat rzekomych negocjacji tych podmiotów w zakresie udzielenia GetBack SA finansowania o charakterze kredytowo-inwestycyjnym. Tym samym w ocenie organu nadzoru analiza przedstawionego w sprawie stanu faktycznego podaje w wątpliwość wiarygodność informacji poufnej przekazanej przez emitenta w raporcie nr 39/2018 z dnia 16 kwietnia 2018 r. - można przeczytać w  komunikacie KNF.

W efekcie sposób informowania przez spółkę o rzekomo prowadzonych negocjacjach w zakresie pozyskania finansowania może przyczyniać się do szkodliwej dla rynku dezinformacji, a także może wprowadzać w błąd uczestników rynku co do rzeczywistej sytuacji spółki, stwierdzono w informacji.

Z tego względu inwestorzy dokonujący transakcji, których przedmiotem są instrumenty finansowe wyemitowane przez spółkę, do czasu wyjaśnienia wskazanych rozbieżności nie posiadają dostatecznej wiedzy na temat rzeczywistej sytuacji emitenta, w oparciu o które mogliby podejmować racjonalne decyzje inwestycyjne - czytamy dalej.

"To może być Amber Gold II"

"Na początku kwietnia Quercus TFI podał, że utworzy fundusz R1 FIZ, który zostanie dokapitalizowany kwotą ok. 86 mln zł przez Quercus TFI i fundusz Q1 FIZ. R1 FIZ odkupi obligacje spółki GetBack, będące w posiadaniu funduszy Quercusa po cenie 100 proc. wartości nominalnej wraz z odsetkami na ostatni dzień wyceny, tj. 29 marca", podał jeszcze w poniedziałek PAP Biznes. 

"Według wypowiedzi prezesa, Quercus TFI nie przeniósł jeszcze obligacji Getback z zarządzanych przez siebie funduszy zamkniętych, ale podtrzymuje zobowiązanie do ochrony swoich klientów. Buczek (Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI - przypis red.) dodał, że fundusz Q1 nie posiada już obecnie ekspozycji na papiery dłużne Getbacku w otwartym subfunduszu ochrony kapitału. (...) Buczek ostrzegł, że brak porozumienia w sprawie Getbacku może doprowadzić do "politycznie wybuchowej sytuacji", w której zagrożone będą aktywa i oszczędności o wartości około 2 mld zł".

- To może być trudna politycznie sytuacja. Wartość obligacji wyemitowanych (przez Getback - PAP) jest wyższa niż Amber Gold. To może być Amber Gold II - ocenił.