Dziś w Brukseli odbędzie się spotkanie unijnej grupy roboczej ds. zdrowia publicznego. Ma ona wypracować jednolite stanowisko Wspólnoty na listopadową konferencję Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), podczas której zostaną przyjęte nowe globalne zalecenia antynikotynowe.

WHO, a w ślad za nią UE, zamierza zalecić wprowadzenie zakazu sprzedaży papierosów typu slim. Tymczasem są one elementem kompromisu, jaki udało się wypracować Warszawie i Brukseli podczas prac nad obowiązującą dyrektywą tytoniową: polski rząd zgodził się na wycofanie od 2020 r. ze sprzedaży i produkcji papierosów mentolowych, a Unia pozwoliła nam pozostawić na rynku slimy. Wszystko wskazuje jednak na to, że zlekceważy to porozumienie.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, KE przygotowała już wstępne stanowisko, w którym popiera kierunek zmian proponowanych przez WHO. To, co zostanie ustalone na konferencji w zakresie nowych regulacji tytoniowych, w niedługim czasie stanie się przedmiotem obrad Komisji Europejskiej i znajdzie finał w postaci kolejnej dyrektywy unijnej - nie ma wątpliwości Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Dodaje, że właśnie z tego powodu ważne jest zgłoszenie sprzeciwu na poniedziałkowym spotkaniu w Brukseli, a tym samym wpłynięcie przez Polskę na ostateczny kształt stanowiska UE.

Formalnie możliwość wygłoszenia votum separatum w imieniu Polski ma resort zdrowia, choć w jego wypracowanie powinny się też zaangażować resorty finansów, rolnictwa i rozwoju (bo jeśli propozycje WHO wejdą w życie, to stracą rolnicy, koncerny tytoniowe i budżet państwa). Ich przedstawiciele nie chcą jednak zabierać głosu w sprawie i odsyłają do Ministerstwa Zdrowia, a ono z kolei nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy poprze propozycje WHO. Być może ostatecznie przekonają je opinie przedsiębiorców. Poprosiliśmy resort o sprzeciwienie się propozycji WHO i liczymy, że mamy w nim sprzymierzeńca - mówi Przemysław Noworyta, prezes Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu

Zdaniem branży tytoniowej i plantatorów w Polsce zwiększy to szarą strefę. Według firmy Almares jej udział w rynku sięgał w 2015 r. 18,2 proc., gdy jeszcze w 2013 r. było to 14 proc. Można domniemywać, że palacze będą szukali mocniejszych papierosów na nielegalnym rynku, by osiągnąć ten sam efekt co dotychczas. Szczególnie że w szarej strefie za produkt z większą zawartością nikotyny zapłacą niemal połowę mniej niż za słabsze papierosy z banderolą - tłumaczy przedstawiciel jednego z koncernów tytoniowych. To z kolei rodzi zagrożenie dla zdrowia konsumentów. Szara strefa nie jest kontrolowana, nie wiadomo zatem, co znajduje się w papierosach. Efekt może być odwrotny od założonego przez WHO.

Wady pomysłu WHO wskazują też plantatorzy tytoniu. Zlikwidowanie slimów, które stanowią ok. 20 proc. rynku, nie spowoduje, że Polacy przestaną je palić. Część konsumentów sięgnie po nie z nielegalnego źródła. Podobnego scenariusza można oczekiwać w przypadku słabszych papierosów - uważa Przemysław Noworyta, prezes Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu. Stracą na tym polscy plantatorzy, bo rozwój szarej strefy oznacza mniejszą sprzedaż na legalnym rynku, a co za tym idzie – spadek zapotrzebowania na uprawiany w kraju tytoń.

Tym bardziej że z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wynika, że powierzchnia upraw kurczy się właśnie w związku z rozwojem szarej strefy. W 2015 r. wynosiła ona 13,4 tys. ha, o 8 proc. mniej niż rok wcześniej. Dla rolników to problem, bo na glebach, którymi dysponują, trudno wyżyć z innego surowca. Dotyczy to zwłaszcza Lubelszczyzny, której część ziem nadaje się niemal wyłącznie pod uprawę tytoniu Virginia. Według rolników jeszcze bardziej niepokojący jest pomysł obniżenia zawartości nikotyny. Szczególnie że w Europie nikt takiego tytoniu nie uprawia. Oznacza to modyfikacje genetyczne, by sprostać nowym wymogom. Problem w tym, że w Europie są one zabronione - dowodzi Noworyta.

Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak jest przekonany, że rząd powinien zablokować nowe propozycje. W poniedziałek w Brukseli będą o nich rozmawiać przedstawiciele państw UE. Jesteśmy nie tylko jednym z większych producentów tytoniu, ale i eksporterów papierosów. Ograniczenia wyrządzą szkodę przede wszystkim Polsce - dowodzi Kaźmierczak. W 2015 r. wartość eksportu sektora tytoniowego osiągnęła 2,2 mld euro. Jesteśmy trzecim największym eksporterem w UE po Niemczech i Holandii.

Z przedstawicielami branży nie zgadza się dr Łukasz Balwicki z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. WHO konstruuje wytyczne, posługując się wiedzą naukową. Z badań wynika, że papierosy slim poprzez swój wygląd maskują rzeczywiste zagrożenie. Osoby, które przechodzą z tradycyjnych papierosów na cienkie, mocniej się zaciągają i tym samym inhalują więcej rakotwórczych substancji smolistych - dowodzi. Zwolennicy restrykcji zwracają też uwagę na coraz większe efekty w walce z szarą strefą. W 2015 r. ujawniono przemyt 632 mln papierosów, o 16 proc. większy niż w roku poprzednim. Zlikwidowano też dziewięć podziemnych fabryk papierosów wobec czterech w 2014 r. Dostęp do nielegalnego rynku nie jest już tak swobodny.