Najbardziej zdrożały warzywa – od kilku do nawet kilkudziesięciu procent – oraz cukier – o ponad 26 proc.

Obecnie są w sprzedaży warzywa pochodzące z ubiegłorocznych zbiorów. Wówczas panowała susza, co wpłynęło nie tylko na zmniejszenie, ale i pogorszenie się jakości zbiorów. To przekłada się na wyższe ceny warzyw gruntowych, które ponadto są windowane przez kończące się zapasy – komentuje prof. Krystyna Świetlik, analityk Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Podobna sytuacja ma miejsce na rynku owoców, zwłaszcza jabłek. Obecnie trzeba za nie płacić o 35–40 proc. więcej niż przed rokiem.

Podwyżki cen cukru należy z kolei tłumaczyć jego deficytem na świecie. W kraju produkcja buraków cukrowych była w ubiegłym roku o 30 proc. niższa niż rok wcześniej. W konsekwencji będą droższe domowe wypieki. Szczególnie że więcej, o 4,5 proc., trzeba też płacić za mąkę.

Równocześnie część produktów potaniała. Dotyczy to wody mineralnej, niektórych przetworów zbożowych oraz mleka i wyrobów mleczarskich.

Jak wynika z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, przeciętna cena skupu mleka w styczniu br. wyniosła 111,80 zł za hl i była o 1 proc. niższa niż w grudniu i o 8,5 proc. niższa niż rok temu. To konsekwencja rosnącej produkcji po zniesieniu kwot mlecznych.

Jak co roku sieci przygotowały promocje, co dodatkowo ogranicza skalę podwyżek. Objęły nimi większość produktów, które w okresie Wielkanocy są serwowane na świątecznym stole – począwszy od żurku, przez białą kiełbasę, wędliny, masło, skończywszy na warzywach. Dlatego najwięcej zaoszczędzi ten, kto na zakupy zdecyduje się w kilku sklepach, w każdym wybierając to, co akurat podlega akcji promocyjnej.

Jak zauważa Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, z każdym rokiem mamy do czynienia z coraz większym wyrównywaniem się cen między poszczególnymi rodzajami sklepów. – Przestaje mieć już znaczenie, czy zakupy planujemy w osiedlowym markecie, w dyskoncie, czy w hipermarkecie – wyjaśnia. Według niego różnice w końcowym rozrachunku nie są już tak duże jak jeszcze kilka lat temu. Wtedy było wiadomo, że najtańszy jest dyskont, a najdroższy – mały niezależny sklep osiedlowy.

Wiele sieci zrezygnowało z uczestnictwa w agresywnej wojnie cenowej. Z kolei małe sklepy wchodziły do grup zakupowych bądź sieci franczyzowych. Przełożyło się to na polepszenie warunków dostaw, a tym samym i cenę towaru na półce. Efekt: w takich sklepach zapłacimy dziś kilka–kilkanaście procent więcej niż w hipermarkecie. A jeszcze 4–5 lat temu różnice dochodziły do kilkudziesięciu procent.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że żywność nie tanieje. – W styczniu br. ceny żywności pozostały na tym samym poziomie, co przed rokiem, ale w lutym zwiększyły się już o 0,4 proc. w porównaniu z 2015 r. – zauważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. Prognozy ekspertów na kolejne miesiące wskazują na kontynuowanie trendu wzrostowego, choć będzie on dość ograniczony.

W marcu, jak uważa Michał Koleśnikow, kierownik zespołu analiz sektorowych i rynków rolnych w Banku BGŻ BNP Paribas, ceny żywności są wyższe o ok. 1 proc. niż przed rokiem. – To niewielki wzrost, biorąc pod uwagę, że w ciągu ostatnich pięciu lat przeciętnie na Wielkanoc jedzenie drożało o ok. 2 proc. w skali roku – dodaje.

Jak zauważają eksperci, ceny najbardziej mogą wzrosnąć w wypadku wieprzowiny. Będzie to konsekwencja redukcji pogłowia trzody. Według ekspertów Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w grudniu to zjawisko dotknęło 21 krajów UE. W Polsce spadek pogłowia wyniósł 6 proc. w skali roku. Jak przewiduje Komisja Europejska, w pierwszym półroczu 2016 r. uboje będą o 3 proc. mniej liczne niż rok wcześniej.

Należy też się liczyć z dalszymi podwyżkami cen cukru, co w ostateczności przełoży się na koszty produkcji słodyczy i pieczywa cukierniczego.

Zdaniem ekspertów można też oczekiwać powolnego wyhamowywania spadków cen mleka i wyrobów mleczarskich. Przesłanką do tego mogą być większe zamówienia na surowiec i produkty z niego z Chin.

Ceny w osiedlowym sklepiku i dyskoncie się zbliżają. Różnica to kilkanaście proc.