Budowa polskiego terminalu na gaz skroplony jest zaawansowana w 98,2 proc. Na miejsce sprowadzono już wszystkie elementy i urządzenia potrzebne do ukończenia projektu – zapewnia spółka Polskie LNG, która odpowiada za przedsięwzięcie. Dzięki temu jeszcze przed końcem roku gazoport odbierze więc pierwszy transport gazu. – Wykonawca zapewnił, że terminy wskazane w zaktualizowanym szczegółowym harmonogramie prac są ostateczne. Przyjął na siebie dodatkowe obowiązki i odpowiedzialność, zwłaszcza związane z dostawą LNG na potrzeby technologiczne terminalu – deklaruje prezes firmy Polskie LNG Jan Chadam.

Co ważne, wynagrodzenie dla wykonawcy nie będzie wyższe, niż wcześniej ustalono. A jeszcze wiosną przedstawicielka Saipemu Camilla Palladino deklarowała, że na dokończenie projektu w 2015 r. wykonawcy będą potrzebować ekstrawsparcia spółki Polskie LNG oraz dodatkowych pieniędzy. Teraz wiadomo, że całkowite wynagrodzenie w ramach kontraktu wynosić będzie 2,4 mld zł, co oznacza, że inwestor nie będzie musiał dopłacać do realizacji przedsięwzięcia. Co więcej, konsorcjum wykonawcze zaakceptowało wyższe kary umowne za ewentualne opóźnienia przy realizacji prac. Jak informuje Polskie LNG, wykonawca przyjął na siebie dodatkową, nieprzewidzianą dotychczas w kontrakcie odpowiedzialność za proces dostawy LNG na rozruch terminalu.

W tym roku odbędzie się próba techniczna i część sprowadzonego gazu zapewne faktycznie trafi do sieci. I to w komunikacie spółki zostało nazwane pierwszą dostawą. Jednak komercyjny transport LNG z Kataru nastąpi w połowie przyszłego roku – mówi nam analityk rynku paliw Andrzej Szczęśniak.

I faktycznie, komercyjna eksploatacja terminalu LNG – jak twierdzi inwestor – ma być możliwa w drugim kwartale 2016 r., dopiero po podpisaniu protokołu odbioru do użytkowania.

Polskie LNG podpisało kontrakt na dostawę gazu, który posłuży do technicznego przetestowania terminalu. Ten gaz po przeprowadzeniu prób technicznych można będzie oczywiście sprzedać na normalnych, komercyjnych zasadach. Tak rozumiem informację o pierwszych dostawach, które mają być zrealizowane jeszcze w tym roku – potwierdza prezes Instytutu Studiów Energetycznych Andrzej Sikora. Wyznaczony na drugi kwartał przyszłego roku termin odbioru technicznego to – według niego – rodzaj dodatkowej gwarancji. – Polskie LNG chce mieć możliwie dużą pewność, że instalacja działa jak należy. Tak też rozumiem powołanie kolejnej firmy nadzorującej realizację projektu. To dmuchanie na zimne, bo przecież Polska po raz pierwszy buduje terminal LNG, a nie ma standardowej procedury odbiorowej dla tego typu inwestycji – dodaje Sikora.

Cała instalacja ma być poddana dodatkowemu audytowi technologicznemu, a szczegółowa kontrola zostanie przeprowadzona po zakończeniu prac budowlanych przez niezależnego, międzynarodowego audytora o odpowiednich kwalifikacjach i doświadczeniu. Ta zapowiedź niepokoi Andrzeja Szczęśniaka. W jego opinii można to uznać za podważenie kompetencji firm, które dotychczas sprawowały tę funkcję. – Może konflikt między inwestorem a wykonawcą nie został jeszcze do końca zażegnany – wnioskuje. Terminal LNG, będący elementem systemu bezpieczeństwa energetycznego kraju, miał być oddany do użytku w połowie 2014 r. Jego początkowa zdolność regazyfikacyjna sięgnie 5 mld m sześc. rocznie (30 proc. zapotrzebowania), a docelowa – 7,5 mld m sześc.