Tydzień temu Bruksela rozpoczęła postępowanie przeciwko amerykańskiej firmie Google, teraz wzięła na celownik rosyjskiego giganta.

Komisja zarzuca Gazpromowi, że nieuczciwie zawyżał ceny za gaz w Europie Środkowo-Wschodniej. Łamał też unijne zasady zakazując krajom reeksportu surowca kupionego w Rosji.

Koncern ma teraz 12 tygodni by odnieść się do zarzutów. Grozi mu kara w wysokości 10 procent rocznych przychodów, czyli kilkanaście miliardów dolarów, jeśli zarzuty dotyczące monopolistycznych praktyk potwierdzą się.


Decyzja o rozpoczęciu śledztwa była bezprecedensowa. W przeszłości Komisja nie podejmowała żadnych kroków mimo, że miała informacje o dzieleniu przez Gazprom unijnego rynku. Bała się jednak konfliktu z Rosją i pogorszenia relacji. Jeden z unijnych urzędników powiedział Polskiemu Radiu, że decyzja o formalnym postawieniu zarzutów, która zostanie dziś ogłoszona, była już gotowa w ubiegłym roku, ale wtedy ze względów politycznych została wstrzymana.

CZYTAJ TEŻ: "Groźby Gazpromu to gra medialna". OPINIA EKSPERTA >>>