O tym, że w Iranie jest wola dostarczania gazu Europie, mówił ostatnio tamtejszy minister nafty i gazu, Ali Majedi. To on wspominał o delegacjach dwóch krajów, które chętnie kupiłyby irańskie błękitne paliwo. Rozmowy dotyczyć miały możliwej trasy dostarczenia, która ma wieść przez Turcję, Irak, Syrię, Kaukaz i Morze Czarne. Jedna z nich więc zakłada wykorzystane trasy gazociągu Nabucco, którego projekt porzucono.

W tej chwili Gazprom dostarcza około jednej trzeciej gazu zużywanego w Europie. Ale w miarę rozwoju trwającego od miesięcy konfliktu na Ukrainie staje się do dla Starego Kontynentu coraz większym problemem. Już w połowie czerwca komisarz ds. energii Günther Oettinger mówił, że dopuszcza możliwość wykorzystania dostaw gazu z Iranu.

Być może wydarzenia przybiorą na sile właśnie teraz, w obliczu wojny handlowej między Rosją a Zachodem. Tym bardziej, że irańskie zapasy gazu - jedne z największych na świecie - wynoszą około 34 trylionów metrów sześciennych i są porównywalne z tymi rosyjskimi. O ile teraz wydobycie gazu w Iranie utrzymuje się na poziomie 160 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie (z czego prawie wszystko jest zużywane na rynku wewnętrznym), o tyle już w 2020 może wzrosnąć do nawet 215 miliardów, a to oznacza, że Iranowi pozostanie kilkadziesiąt miliardów metrów wolnego gazu. Nie bez powodu więc niemieccy eksperci upatrują w Teheranie konkurencji dla dostaw z Rosji.

Z sytuacji stara się korzystać również Iran, który wykorzystuje iskry lecące między Rosją a Stanami Zjednoczonymi i forsuje ideę zniesienia lub choć złagodzenia sankcji. USA tymczasem z chęcią użyłyby irańskiej ropy do obniżenia cen i tym samym osłabienia finansowego Rosji - uważa Andriej Kazańcew, dyrektor centrum analitycznego w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Realizacja tego planu może się zacząć już we wrześniu, kiedy to Rosja podpisze z Iranem kontakt, na podstawie którego w zamian za uzbrojenie będzie dostawała 25 milionów ton ropy rocznie.

Projekt budowy gazociągu Nabucco pojawił się na początku lat 2000. Pierwotne plany zakładały dostarczanie gazu przez Turcję do Europy. Jednak zarzucono je po tym, jak Teheran został objęty sankcjami w związku ze swoim programem atomowym. Trasę zmodyfikowano tak, by transportowany mógł być surowiec z Azerbejdżanu. W projekt zaangażowało się konsorcjum BP, a trasa gazociągu miała dochodzić do Bułgarii. Samo Nabucco stało się jedynie jego europejskim przedłużeniem. Inna odnoga - gazociąg TAP - miał prowadzić przez Grecję na południe Włoch. I to właśnie jego wskazano jako typowanego do realizacji.

CZYTAJ WIĘCEJ: Długie macki Gazpromu. Co łączy budowniczych gazoportu w Świnoujściu z Rosją? >>>

ZOBACZ TAKŻE: Hiszpania gazowym wybawicielem Europy? Przeoczone słowa premiera >>>