Premier przedstawił w Brukseli założenia strategii bezpieczeństwa energetycznego. Opowiedział się za "uwspólnotowieniem" zakupów gazu ziemnego i dywersyfikacją źródeł energii. Donald Tusk przypomniał, że 21 marca Rada Europejska uznała, iż istnieje potrzeba zajęcia się kwestią bezpieczeństwa energetycznego Unii. Dodał, że zależność Wspólnoty od dostaw surowców energetycznych z zewnątrz jest permanentnym problemem, który wymaga rozwiązania. Zależność ta ogranicza polityczne możliwości Unii, ale przede wszystkim jest problemem gospodarczym i ustrojowym. Zdaniem premiera, kryzys jest najlepszym momentem na wyciągnięcie wniosków z dotychczasowych błędów i zaniechań.

Tusk powiedział, że polska propozycja, nazywana partnerstwem energetycznym, dotyczy przede wszystkim dostaw gazu ziemnego. Dodał, że rynek gazowy w Europie jest obecnie nieefektywny. Europejska gospodarka co roku traci z tego powodu prawie 30 miliardów euro. Przyczyną tego stanu rzeczy jest, zdaniem premiera, braku infrastruktur i charakter kontraktów gazowych, z reguły nieprzejrzystych i niekorzystnych dla nabywców. Tusk podkreślił, że rynku gazu nie da się zmienić bez rozbudowy infrastruktury. Dodał, że największy problem z nią mają te kraje, które są najbardziej uzależnione od dostaw z Rosji. Szef rządu zauważył jednak, że poszczególne kraje nie rozwiążą same tego problemu i musi on być podniesiony na szczeblu unijnym.

Premier opowiedział się za "jakąś formą uwspólnotowienia" zakupów gazu. Dodał, że choć niektóre państwa uważają to za niemożliwe, to jednak istnieje europejska unia bankowa, choć też uważano to za nierealne. Tusk podkreślił, że nie chodzi mu o ustalanie jednej ceny gazu dla całej Europy, ale o wprowadzenie do negocjacji europejskich standardów. Dodał, że uwspólnotowienie mogłoby być realizowane zarówno przez porozumienia firm, jak i utworzenie wspólnej agencji. Agencja Euratom, zajmująca się zakupem paliwa dla elektrowni jądrowych, pokazuje, że takie rozwiązanie jest możliwe w energetyce - powiedział Donald Tusk. Dodał, że docelowo handel gazem powinien odbywać się na giełdzie, gdyż wtedy wszyscy kupowaliby gaz mniej więcej po równej cenie. Obecne różnice w cenach biorą się tylko z tego, że poszczególne kraje są traktowane w różny sposób przez Rosję.

Premier zwrócił uwagę na potrzebę dywersyfikacji źródeł surowców energetycznych. Podkreślił przy tym, że kraje Unii powinny korzystać przede wszystkim z własnych zasobów. Zdaniem Tuska, w polityce energetycznej trzeba godzić zasady ochrony środowiska z wymogami ekonomii.

Donald Tusk zapowiedział utworzenie mechanizmu solidarności energetycznej w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Wyraził nadzieję, że będzie to dobrym przykładem dla reszty Unii Europejskiej. Premier dodał, że także kraje aspirujące do Unii, jak Ukraina czy Mołdawia, powinny przyjąć unijne standardy w handlu surowcami energetycznymi.

Kończąc swoje wystąpienie premier powiedział, że w sprawie energii interes Unii powinien być ważniejszy od stosunków dwustronnych między państwami. Dodał, że uniezależnienie od dostaw surowców wzmocniłoby pozycję polityczną Unii wobec Rosji. Tusk oświadczył, że program europejskiego bezpieczeństwa energetycznego nie jest alternatywą dla planów zmniejszenia emisji CO2 i Polska wykona swoje zobowiązania w tej dziedzinie. Szef polskiego rządu wyraził nadzieję, że decyzje w sprawie bezpieczeństwa energetycznego Unia podejmie szybciej, niż miało to miejsce w sprawie kryzysu finansowego.

Unia powinna mówić jednym głosem w sprawie bezpieczeństwa energetycznego. Tak mówił szef Komisji Europejskiej Jose Barroso w Brukseli podczas konferencji poświęconej tej sprawie. Polityk powiedział między innymi, że problem uniezależnienia się Europy od jednego dostawcy gazu nie jest nowy. Ale - podkreślał - wydarzenie na Ukrainie pokazały, że musimy działać bardziej zdecydowanie i solidarnie.

Ta sytuacja jest dla nas dzwonkiem alarmowym - przekonywał. Podkreślał, że energia nie może być używana jako polityczna broń. Uderzyłoby to rykoszetem w tych, którzy tego próbują - mówią. W opinii szefa Komisji Europejskiej, Jego zdaniem zależność energetyczna to "droga dwukierunkowa", a dostawy gazu do Europy przynoszą Rosji korzyści.

Jose Barroso dodawał, że jeśli będzie wola polityczna, Europie uda się osiągnąć cel. Wyraził też nadzieję, że czerwiec będzie pierwszym, formalnym etapem budowania wspólnoty energetycznej. Barroso przypomniał też, że napisał list do prezydenta Rosji, w którym wyraził oczekiwanie, iż Rosja pozostanie wiarygodnym dostawcą gazu. Była to odpowiedź na list wysłany w połowie maja przez Władimira Putina do kilkunastu krajów członkowskich.

ZOBACZ TAKŻE: Czesi zniszczą plan Tuska? Praga mówi "nie" unii energetycznej>>>