Zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej usłyszał dyrektor jednej z komórek organizacyjnych Urzędu Miasta Tarnowa Jacek K. Takie same zarzuty postawiono też dyrektorowi tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich. Ale największym wstrząsem było to, że łapówki miał przyjmować też prezydent Tarnowa Ryszard Ś. Jest on podejrzany o wzięcie w 2010 r. od przedstawicieli jednej z firm budowlanych 50 tys. zł w zamian za przychylność dla tej firmy przy przetargach na wykonanie robót drogowych.

Z kolei prezesowi fabryki armatur w Jaśle Edwardowi G. prokuratura postawiła zarzuty w związku z korupcją w podkarpackich urzędach. Przed katowickim sądem ruszył zaś największy jak dotychczas proces w sprawie korupcji w górnictwie. Prokuratura oskarżyła 25 osób – wśród nich byłych dyrektorów kopalń i prezesów spółek węglowych, którzy według śledczych przyjęli ponad 3 mln zł łapówek.

To tylko kilka spraw z 372 stwierdzonych w ubiegłym roku przestępstw z katalogu korupcji gospodarczej. – To bardzo wysoka liczba – przyznaje mec. Łukasz Chmielniak z kancelarii Chmielniak specjalizującej się w sprawach gospodarczych, prowadzący także bloga BialeKolnierzyki.com.pl. – Dotychczas zarzuty za gospodarczą korupcję rocznie udawało się stawiać w kilkudziesięciu, góra stu sprawach – dodaje. Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, w 2012 r. takich spraw było 104, w 2011 r. – 42, a w 2010 r. – 73.

Spore wzrosty zanotowano i w innych poważnych przestępstwach gospodarczych. Opisywanych już przez DGP zmów przetargowych w 2013 r. wykryto 65, zarzuty za udaremnienie lub uszczuplenie zaspokojenia wierzycieli postawiono w 1091 sprawach, a fałszerstw oznaczeń towarowych było aż 729. A to tylko te sprawy, w których udało się śledczym zebrać dowody wystarczające do postawienia zarzutów. Oprócz nich wzrosła też liczba oszustw asekuracyjnych, nierzetelnego prowadzenia dokumentacji, faworyzowania niektórych wierzycieli i nadużycia zaufania.

Odsetek firm, które obawiają się gospodarczych przestępstw

Ogólnie jednak może się wydawać, że nie jest źle. – Tak naprawdę to nie rośnie liczba przestępstw gospodarczych. Wyższa statystyka to po prostu efekt większej skuteczności śledczych – przekonuje podinsp. Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji. Jako dowód przywołuje ogólną statystykę gospodarczych spraw karnych. W 2013 r. było ich 9581, w 2012 r. – ponad 10 tys., w 2011 r. – 11,3 tys., a w 2010 r. aż 14,1 tys.

Tak naprawdę za ten spadek odpowiada tylko jedna kategoria przestępstw – oszustwa kredytowe. Ich liczba zmalała z blisko 12 tys. w 2010 r. do 6,6 tys. w ubiegłym roku. – Czyli banki i policja w miarę skutecznie walczą z tymi często raczej drobnymi sprawami. Problemem, i to coraz większym, jest duży kaliber – dodaje mec. Chmielniak.

Potwierdzają to dane z Komisji Nadzoru Finansowego, która w 2013 r. złożyła 78 zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na rynku finansowym. To o 1/3 więcej niż w 2012 r. 21 z nich stanowiły przestępstwa manipulacji instrumentami finansowymi, sprawy, których czasem nawet poszkodowani nie są do końca świadomi. – Im słabsze koniunktura i wyniki, tym większa wśród niektórych uczestników rynku tendencja do chodzenia na skróty i naruszania przepisów – tłumaczy Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

A rozwój technologii daje coraz więcej sposobów dokonywania oszustw. – Np. prania pieniędzy dziś można dokonywać z użyciem bitcoinów. A polscy śledczy nie zawsze mają i umiejętności, i środki, by poradzić sobie z takimi profesjonalnymi przestępcami – dodaje mec. Chmielniak.