Rynek sprzedaży internetowej z sukcesem broni się przed spowolnieniem gospodarczym. Co więcej w tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych, spodziewana jest na nim nawet dwucyfrowa dynamika wzrostu. Tym samym wartość polskiego rynku e-commerce może w tym roku przekroczyć 25 mld zł. W ubiegłym roku, jak wynika z raportu przygotowanego przez Gemius oraz e-Commerce Polska, wartość handlu internetowego wzrosła z 17,5 do 21,5 mld zł. Tym samym udział e-handlu w całym rynku detalicznym zbliżył się do 4 proc.

Wszystko na sprzedaż

Zakupy w sieci zdobywają sobie popularność tym, że ciągle pozwalają zaoszczędzić nie tylko czas, ale i pieniądze. Mimo licznych zabiegów ze strony tradycyjnych sklepów, które starały się zrównać swoje ceny z tymi obowiązującymi w wirtualnym świecie, nadal kupując online, można wydać nawet do 25 proc. mniej niż w realu. Jak to możliwe, skoro e-sklepy, by móc szybko realizować zamówienia klientów, musiały zainwestować w powierzchnię magazynową i towar? To efekt skali, jaki wypracowali sobie już sprzedawcy internetowi, dzięki któremu są w stanie na naprawdę korzystnych warunkach zamawiać towary u producentów i dystrybutorów. Neo24.pl, sklep specjalizujący się w sprzedaży RTV/AGD, przekroczył w 2012 r. liczbę miliona zrealizowanych zamówień, osiągając tym samym ponad 300 mln zł obrotu. To najwyższy wynik w historii polskich e-sklepów.

To potwierdza, że zakupy w sieci stały się dla Polaków oczywistym wyborem, równie naturalnym jak zakupy w zwykłym sklepie – mówi Sabina Krupa, wiceprezes Neo24.pl.

Jednak to nie sprzęt RTV i AGD jest towarem najchętniej kupowanym za pośrednictwem internetu. Według najnowszych danych Gemius oraz e-Commerce Polska jest nim muzyka w postaci plików mp3, którą online kupuje już 22 proc. internautów. Niewiele mniej, bo 19 proc. za pośrednictwem sieci nabywa książki elektroniczne, a 17 proc. – wycieczki, bilety lotnicze i rezerwuje hotele.

Rośnie zainteresowanie usług portali umożliwiających samodzielne zorganizowanie urlopu.

Po ubiegłorocznych spektakularnych upadkach biur podróży Polacy zaczęli się obawiać, że wykupione przez nich wakacje nie dojdą do skutku. Wiele osób, które na początku lipca 2012 r. nie miały jeszcze zarezerwowanego urlopu, skusiło się na samodzielną organizację wyjazdu. Zakładamy, że po tym jak zobaczyły, jakie to proste i ile dodatkowych możliwości daje, zwiększając elastyczność terminów i swobodę decyzji na miejscu – w tym roku nie będą miały wątpliwości, w jaki sposób chcą spędzić urlop. Dodatkowo dobrze zorganizowany wyjazd samodzielny to szansa na oszczędność – zauważa Łukasz Neska z serwisu eSky.pl. Dlatego, jak dodaje biuro, spodziewa się w tym roku zwiększyć swoje obroty z 600 do 800 mln zł.

Dobre perspektywy

Telefony, akcesoria GSM oraz sprzęt komputerowy i gry plasują się dopiero na kolejnych miejscach wśród towarów najchętniej kupowanych online. Kupuje je regularnie odwiedzając e-sklepy, od 10 do 14 proc. internautów. Na szarym końcu znajdują się natomiast pod tym względem meble, artykuły wyposażenia wnętrz i ogrodu oraz ubrania i buty. Z drugiej strony asortyment dla domu i ogrodu jest najliczniej reprezentowany w sieciowym handlu. Jak wynika z raportu e-commerce 2012, przygotowanego przez Internet Standard, udział tego rodzaju e-sklepów w rynku internetowym wynosi ponad 18,5 proc.

To iluzja, że tych sklepów jest tak dużo i mają tak duży udział. Po pierwsze dlatego, że w dużej części są to tylko strony internetowe tradycyjnych marketów. Po drugie w tym segmencie dominują mali gracze, których zasięg i wybór asortymentowy jest ograniczony. Jednak to będzie się zmieniać. Należy spodziewać się konsolidacji, która doprowadzi do powstania dużych graczy – uważa Michał Grzechowiak, ekspert rynku e-commerce.

Poza tym sprzedaż artykułów do domu i ogrodu przez internet powoli nabiera tempa. Dlatego już za parę lat ta kategoria będzie wśród tych, które będą wiodły prym w sieci. Dowodem na to są wyniki e-sklepów działających w tej branży. - ŁazienkaPlus.pl cztery lata temu osiągała obroty na poziomie kilku milionów złotych rocznie. Dziś wynoszą one już kilkadziesiąt milionów złotych – komentuje Michał Grzechowiak.

Podobne perspektywy w sieci ma przed sobą zdaniem ekspertów branża spożywcza. Obecnie ciągle niewielki odsetek osób decyduje się na regularne kupowanie artykułów żywnościowych online. Pokutuje przekonanie, że jest w nich drożej niż w zwykłych sklepach. A to błąd. Po tym jak w internecie pojawiły się największe sieci znane dotychczas z tradycyjnego rynku, takie jak Alma, Auchan, Tesco czy Piotr i Paweł, zakupy online można zrobić po takich samych cenach jak w zwykłych sklepach. Szczególnie że coraz więcej sieci rezygnuje z pobierania opłaty za dowóz.

Zdaniem Ryszarda Tomaszewskiego, prezesa Tesco, jest to rynek coraz szybciej rosnący. Dlatego jego firma zamierza sukcesywnie rozwijać handel internetowy. - Obecnie realizujemy już 2 tys. zamówień dziennie. Docieramy do 20 proc. klientów. A zamierzamy do 40 proc. W tym celu umożliwiamy realizację zakupów online z kolejnych naszych sklepów - podkreśla.

Według Internet Standard wart obecnie 200 mln zł internetowy handel artykułami spożywczymi może w ciągu 5 lat urosnąć do 2 mld zł.

Co obecnie powstrzymuje konsumentów przed kupowaniem artykułów spożywczych w sieci? Ponad 50 proc. internautów obawia się, że otrzyma nieświeże produkty. Dla tylu samo osób barierę stanowi to, ze nie mogą zobaczyć i dotknąć towaru. Zbyt wysokie koszty dostawy znajdują się dopiero na czwartej pozycji i stanowią one argument dla 35 proc. osób.

To tylko dowodzi, że zachodzą znaczące zmiany na tym rynku wraz z pojawianiem się nowej konkurencji. Dziś zakupy można robić w ok. 300 e-sklepach spożywczych, które coraz bardziej dbają o zadowolenie odbiorców. - U nas produkty świeże nie są zbierane ze sklepowych półek, lecz zamawiane u dostawców. Podzielone na odpowiednie porcje i spakowane docierają do naszego magazynu, gdzie nowoczesny sorter rozdziela towary na konkretne zamówienia, by jeszcze tego samego dnia trafiły do rąk klientów – mówi Grzegorz Bielecki, prezes Frisco.pl, zaliczanego do czołówki e-supermarketów w Polsce.

Lawinowy wzrost

72 proc. internautów deklaruje, że miało kiedykolwiek okazję zrobić zakupy on-line. Do korzystania z aukcji przyznaje się 76 proc., a do kupowania w sklepach internetowych 81 proc. E-zakupy nie są jednak dla polskich internautów powszednie. Większość kupujących przez sieć robi to jedynie kilka razy w roku lub rzadziej. Do bardziej intensywnych zakupów w sieci, czyli minimum kilka razy w miesiącu lub częściej przyznaje się jedynie 20 proc. kupujących on-line. Jednak już co piaty badany internauta deklaruje, że w przyszłości zamierza zwiększyć częstotliwość odwiedzania e-sklepów – wynika z raportu opracowanego przez Gemius oraz e-Commerce Polska.

To oznacza, że ten rynek ma przed sobą ciągle dobrą perspektywę i dwucyfrowe wzrosty w skali roku mogą utrzymać się jeszcze przez co najmniej kilka lat.

Zdaniem konsumentów muszą jednak zajść zmiany, by zwiększyli oni swoje zainteresowanie tym kanałem dystrybucji. Jakie? Aż 23 proc. osób uważa, że takim bodźcem byłaby poprawa zarobków, a 20 proc., że obniżenie cen w e-sklepach. Poza tym 19 proc. osób deklaruje, że wystarczyłoby obniżenie kosztu dostawy zamówionych produktów.

Respondenci uzależniają swoje decyzje zakupowe przede wszystkim od dochodów oraz kosztów. Liczy się dla nich finansowy wymiar zachęt związanych z zakupami w sieci – komentuje prof. Grzegorz Mazurek z Akademii Leona Koźmińskiego, kierownik studiów podyplomowych z handlu elektronicznego.

To pokazuje, jak w najbliższych latach spośród konkurencji na rynku wciąż będzie można wyróżnić się tylko ceną, czy atrakcyjną finansowo ofertą. A zatem czas agresywnych promocji jeszcze się nie skończył.