Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosja zniszczy polską chemię? Nowe zagrożenie

24 lipca 2012, 10:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Instalacja chemiczna
Rosyjska chemia zagraża polskiej /Shutterstock
Rosyjskim koncernom nie udało się przejąć polskich zakładów chemicznych. To jednak nie znaczy, że zagrożenie minęło. Zdaniem ekspertów wkrótce polskie zakłady będą miały wielkie problemy, by wygrać wojnę z konkurencję ze Wschodu.

Ledwie skończyliśmy batalię o ochronę polskiej chemii przed wrogim przejęciem przez Rosjan i postawiliśmy na połączenie tarnowskiego producenta z ZA Puławy (ZAP), a już rodzime zakłady muszą szykować się do kolejnych zagrożeń ze Wschodu. Wczoraj wygasły unijne cła na nawozy importowane z Rosji i Białorusi. A ponieważ są one sporo tańsze od polskich, nasze firmy nie będą miały większych szans na konkurowanie z nimi. Wielkie kłopoty czekają m.in. ZAP i Azoty Tarnów (AT).

Pod znakiem zapytania staje wręcz przyszłość konsolidacji polskiej chemii. Przy spadających cenach produkcja nawozów stanie się nierentowna, a wtedy rodzime spółki staną się łatwym łupem dla zagranicznych inwestorów. – alarmuje Wojciech Lubiewa-Wieleżyński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

A gaz to główny surowiec wykorzystywany przez zakłady azotowe. Szacuje się, że stanowi on od 40 do nawet 60 proc. kosztów produkcji nawozów. Zależność jest prosta – jeśli gaz tanieje, tanieją nawozy, i odwrotnie. Polska kupuje gaz najdrożej w Europie. Za 1000 m sześc. płacimy Rosjanom ponad 550 dol., o ok. 100 dol. więcej niż Niemcy. W ciągu roku nawozy mineralne podrożały u nas o 12 proc., azotowe – o 8 proc. Fachowcy tłumaczą, że jeśli zaleją nas produkty zza wschodniej granicy, ich cena może spaść nawet o jedną trzecią.

Z podobną sytuacją, choć na mniejszą skalę, polskie firmy chemiczne musiały się zmierzyć w latach 2009 – 2010. Na skutek spadku cen gazu za granicą, wysokich cen w kraju wynikających z kontraktu z Gazpromem i braku możliwości importu paliwa z tańszych źródeł rodzime zakłady azotowe musiały korzystać z niemal 3-krotnie droższego surowca. Konkurencyjność producentów mocno spadła, a Polskę zalewały ogromne ilości nawozów importowanych, m.in. Węgier. To doprowadziło do drastycznego pogorszenia się wyników spółek chemicznych, ZCh Police stanęły na skraju bankructwa. Teraz może być podobnie.

– ostrzega analityk z branży. Według niego zalanie Polski importowanymi nawozami jest jednak tylko środkiem do celu, jakim jest przejęcie firm chemicznych. Pogorszenie wyników zakładów azotowych da Rosjanom możliwość ogłoszenia kolejnych wezwań.

– tłumaczy Wojciech Kozak, członek zarządu ZAP.

A Polska to bardzo atrakcyjny rynek dla producentów nawozów – jeden z liderów pod względem wielkości obszarów rolnych w Europie, gdzie popyt na nawozy stale rośnie. Ich zużycie w 2011 r. wyniosło 1,95 mln ton, o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Nic dziwnego, że nasz rynek penetrują duzi zagraniczni producenci – choćby BorsodChem (od ponad roku część chińskiej grupy Wanhua) czy norweska Yara. Nie jest tajemnicą, że najmocniej zęby ostrzy sobie jednak Gazprom i spółki z nim powiązane. Zainteresowanie wschodnich sąsiadów nie dziwi. – wyjaśnia Wojciech Kozak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj