Jak dotąd Państwowy Instytut Geologiczny oficjalnie nie przedstawił żadnych szacunków potencjalnych wydobywalnych zasobów gazu łupkowego w Polsce. Zrobiły to jednak amerykańskie firmy i instytucje. W tym roku amerykańska Agencja ds. Energii (EIA) podała, że Polska ma 5,3 bln m sześć. możliwego do eksploatacji gazu łupkowego. Przy obecnym zużyciu, gazu wystarczyłoby więc na ok. 300 lat. Wcześniej, w 2009 r., firma Advanced Resources International zasoby Polski oszacowała na 3 bln metrów sześc., a Wood Mackenzie na 1,4 bln m sześc.

Szacunki, nad którymi pracuje Instytut, powstają dzięki porozumieniu zawartemu z amerykańską służbą geologiczną USGS (ang. U.S. Geological Survey). Zasoby są badane z wykorzystaniem amerykańskiej technologii.

"W styczniu lub lutym 2012 r. wyjeżdżamy do USA, by wykonać ostateczne obliczenia, a po powrocie opublikujemy raport. Nasze badania prowadzimy w oparciu o inną technologię, niż wykorzystaną przy wcześniejszych szacunkach. Opieramy się nie tyle na objętości i charakterystyce skał, a na historii wydobycia gazu w podobnych basenach geologicznych, jak w USA. Czyli nie mówimy, ile teoretycznie można wydobyć, tylko ile historycznie wydobyto w podobnym basenie. Ta metoda z natury skutkuje mniejszymi szacunkami, niż efekt badań z wykorzystaniem metody wolumetrycznej, którą wykorzystywały wcześniej amerykańskie firmy i instytucje" - zaznaczył.

Jak wyjaśnił, można wyróżnić trzy typu zasobów - geologiczne, wydobywalne i przemysłowe. "Geologiczne, które obrazują całkowitą ilość surowca w złożu, najłatwiej jest ocenić. Wydobywalne obrazują ilość surowca, która jest możliwa do eksploatacji. Te zasoby są szacowane metodą wolumetryczną. Natomiast przemysłowe to te, których wydobycie jest ekonomicznie opłacalne - szacowanie ich jest najtrudniejsze. Nasze szacunki będą bliższe zasobom przemysłowym" - zaznaczył.

Dodał, że po opublikowaniu raportu, Instytut rozpocznie badania nad złożami gazu uwięzionego w skałach, a następnie zasobów metanu towarzyszącego pokładom węgla. Z tych badań także powstaną raporty dotyczącą szacowanych zasobów.


"Geneza gazu konwencjonalnego i niekonwencjonalnego jest taka sama. Powstają w łupkach, z tym, że gaz konwencjonalny wydostaje się samoczynnie ze skał łupkowych, migruje przez górotwór i trafia do jakichś większych otworów w skałach takich, jak piaskowce, czy wapienie. Gaz niekonwencjonalny nigdy z tych skał łupkowych się nie wydostał. Dlatego znajduje się na dużo większej głębokości, niż konwencjonalny. Jego wydobycie jest trudniejsze" - wyjaśnił.

Gaz uwięziony w skałach (tight gas) to drugi, obok gazu łupkowego, rodzaj niekonwencjonalnego paliwa, którego złoża przyciągają coraz większą uwagę inwestorów. Znajduje się w szczelinach skalnych.

Gaz łupkowy wydobywa się metodą szczelinowania hydraulicznego. Polega ona na wpompowywaniu pod ziemię mieszanki wody, piasku i chemikaliów, która powodując pęknięcia w skałach wypycha gaz do góry.

W ostatnich latach Ministerstwo Środowiska wydało ponad 100 koncesji na poszukiwanie gazu niekonwencjonalnego w Polsce, m.in.: Exxon Mobil, Chevron, Marathon, ConocoPhillips, Talisman Energy, PGNiG, Lotos i Orlen Upstream.

W pozyskiwaniu gazu ze złóż niekonwencjonalnych przodują Stany Zjednoczone, gdzie ponad 50 proc. wydobycia gazu pochodzi właśnie z tego rodzaju złóż. Amerykanie zakładają zwiększanie wydobycia, bo udokumentowane zasoby gazu z takich złóż są znacznie większe od złóż konwencjonalnych. Firmy pozyskujące gaz łupkowy zapewniają, że stosowane do tego celu technologie są nowoczesne, innowacyjne i bezpieczne.

W Polsce pierwsze wiercenia w poszukiwaniu niekonwencjonalnego gazu wykonało PGNiG w Markowoli na Lubelszczyźnie, a kanadyjska firma Lane Energy - w Łebieniu na Pomorzu. Planowane są prace w kolejnych miejscach - głównie w pasie od wybrzeża Bałtyku w kierunku południowo-wschodnim, do Lubelszczyzny. Drugi obszar potencjalnych poszukiwań to zachodnia część Polski, głównie woj. wielkopolskie i dolnośląskie.