Na rynku, podobnie jak w przyrodzie, nic nie ginie. Podczas gdy do wejścia do Polski szykują się kolejne zagraniczne marki odzieżowe i kosmetyczne, jak Lindex, Petit Bateau czy LC Waikiki, nasi rodzimi producenci szukają okazji do rozwoju za granicą. Swoją ekspansję planują już nie tylko na terenie Europy, lecz także na innych kontynentach.

Wśród rynków, które kuszą ich najbardziej, jest Szanghaj – obecnie najdynamiczniej rozwijająca się metropolia Państwa Środka. Coraz więcej firm zerka też w kierunku krajów arabskich. Chinami, gdzie jest już Tatuum, interesują się m.in. także LPP, właściciel marek Reserved, Cropp czy House oraz sieć odzieży dziecięcej Coccodrillo. Ta ostatnia deklaruje też umacnianie swojej pozycji w Arabii Saudyjskiej, gdzie ma już jeden salon. Plany ekspansji ma Inglot, dysponujący już sklepami w Kuwejcie, Dubaju, Abu Zabi, Bahrajnie, oraz obecny już w Libanie Big Star.

W sumie w tym roku sieci odzieżowe i obuwnicze z polskim rodowodem otworzą około 250 sklepów poza granicami kraju. Gdyby do tego doliczyć sieci kosmetyczne pod polskimi brandami, liczba ta przekroczy 300.

Wszystkie firmy są zgodne co do jednego: wchodzą na egzotyczne rynki, bo dla tamtejszych klientów to nasza odzież jest egzotyczna. Ale nie tylko wzornictwo jest naszym atutem. Także jakość, na którą w ostatnich latach szczególny nacisk położyli rodzimi producenci.

Większość z planowanych przez krajowe sieci salonów powstanie w sąsiadujących z Polską krajach. Najwięcej nowych sklepów chce uruchomić sieć LPP, która poza naszym krajem prowadzi ich już ponad 360. W tym roku otworzy kolejnych ponad 30 salonów, głównie w Rosji i na Ukrainie. Z kolei Redan, właściciel marek Troll i Top Secret, zamierza w tym roku skupić się na Ukrainie, gdzie uruchomi 17 salonów.

– Cztery z nich już powstały. W latach 2011 – 2012 będziemy kontynuować rozwój na Ukrainie oraz w Rosji i na Białorusi – dodaje Bogusz Kruszyński, prezes zarządu Redanu, który ma już za granicą 22 placówki.

Rozwijać się zamierza także marka bieliźniana Atlantic, która dysponuje już ponad 200 salonami poza krajem, oraz Solar. Nowe sklepy planuje też sieć z odzieżą dla dzieci Coccodrillo. W sumie w kraju i za granicą otworzy w tym roku 50 placówek.

Za granicę jadą także nasze buty. Nowych lokali szuka marka obuwnicza Wojas, która obecnie ma dziewięć własnych salonów na Słowacji i jeden w Kaliningradzie. Jednak rynki wschodnie są wciąż ryzykowne pod względem otoczenia politycznego, prawnego i ekonomicznego. Dlatego na razie firma skupia się przede wszystkim na rozwoju na Słowacji.

– Wojas Slovakia osiąga coraz lepsze wyniki, dlatego chcemy otworzyć w tym kraju jeszcze 5 nowych salonów – mówi Wiesław Wojas, prezes firmy Wojas.

Oby polskie firmy nie musiały wychodzić z zagranicznych rynków jeszcze szybciej, niż na nie weszły.

Polskie hity eksportowe

Polskie odzież i obuwie już niedługo mogą dołączyć do największych hitów eksportowych z naszego kraju. Obecnie najbardziej znanym jest wódka, której w zeszłym roku wyeksportowano za 121 mln euro. Wyborowa, żubrówka czy sobieski podbijają już nie tylko europejskie, ale także dalsze rynki, jak Chiny, Wietnam czy Stany Zjednoczone. Polską specjalnością eksportową są też meble. Według Eurostatu co roku z naszego kraju w świat idzie 2,5 mln ton mebli. Przebijają nas pod tym względem tylko Chiny. Ostatnio hitem stają się słodycze. W 2010 r. wywieziono ich z naszego kraju za kwotę ponad 818 mln euro. Oznacza to wzrost o 20 proc. w porównaniu do 2009 r.