Szef PGNiG Michał Szubski zapewnił w poniedziałek, że ewentualne problemy z dostawami gazu nie dotkną klientów indywidualnych ani szpitali czy kotłowni. Problemy mogą mieć odbiorcy przemysłowi.

Szubski powiedział, że jako firma dostarczająca gaz PGNiG jest zobowiązane, co wynika z ustawy o zapasach obowiązkowych, poinformować swoich klientów o ryzyku związanym z możliwym zmniejszeniem dostaw gazu.  "Mamy świadomość ryzyka, że może powstać sytuacja niezbilansowania dostaw gazu. Informujemy o tym z żalem i z nadzieję, że uda nam się tego uniknąć" - powiedział Szubski.

"W związku z wykorzystaniem całości zakontraktowanego wolumenu gazu ziemnego na rok 2010 w tych punktach wystąpienie deficytu spodziewane jest od trzeciej dekady października 2010 roku. W tej sytuacji ilości gazu pochodzące z wydobycia krajowego, podziemnych magazynów gazu ("PMG") oraz importu przez gazociąg tranzytowy (punkt dostaw Kondratki) i kierunku zachodniego (punkt dostaw Lasów) nie będą wystarczające do pokrycia zapotrzebowania na gaz ziemny w IV kwartale 2010 roku." - możemy przeczytać w komunikacie spółki.

Problemy z dostawami związane są z przedłużającymi się negocjacjami polsko-rosyjskimi dot. aneksu przewidującego zwiększenie dostaw rosyjskiego gazu do Polski do 10,3 mld metrów sześciennych rocznie i wydłużenia ich do 2037 roku.