Berlin tańszy od Warszawy. Prawie trzykrotnie

| Aktualizacja:
X

W Warszawie za 90-metrowe mieszkanie trzeba zapłacić 891 tysięcy złotych. W Berlinie - 371 tys. zł., co powoduje, że Berlińczyk na swój lokal pracuje trzy lata. Najdłużej na swój kąt pracują Chińczycy. W Pekinie mieszkanie kosztuje tyle, co suma pensji Chińczyka z 25 lat.

Mieszkanie 90-metrowe w Pekinie jest warte tyle, ile 25-letnie zarobki mieszkańca stolicy Chin. Mieszkaniec żadnej innej dużej stolicy nie musi pracować na swoje lokum tak długo.

90-metrowe mieszkanie w nowo budowanych dzielnicach Pekinu kosztuje 1,6 mln juanów (750 tys. zł). Przeciętna roczna pensja mieszkańca chińskiej stolicy to 64,2 tys. juanów (30 tys. zł). Powodem drożyzny jest bańka na rynku nieruchomościceny mieszkań oraz domów od kilkunastu miesięcy rosły, bo łatwo można było wziąć kredyty hipoteczne.

Dopiero w czerwcu udało się spowodować spadek cen nieruchomości – po raz pierwszy od stycznia 2009 roku – ale zaledwie o 0,1 proc. Raport Akademii Nauk Społecznych przewiduje, że nie należy jednak liczyć na znaczącą obniżkę cen mieszkań w Pekinie.

W o wiele lepszej sytuacji są mieszkańcy Warszawy. Choć 90-metrowe mieszkanie kosztuje więcej niż w Pekinie, ok. 891 tys. zł, to ze średnią roczną pensją w wysokości 55,2 tys. zł do jego kupna potrzeba 16 lat pracy.

W Stanach Zjednoczonych dom (Amerykanie nie gustują w mieszkaniach) o powierzchni 90 mkw. kosztuje ok. 200 tys. dol. (636 tys. zł). To siedmioletnie zarobki obywatela USA – przeciętna pensja wynosi ok. 32 tys. dol. (101 tys. zł).

Najkrócej pracuje się na mieszkanie w Berlinie. 90-metrowe lokum kosztuje ok. 90 tys. euro (371 tys. zł). Tyle Berlińczyk może zarobić nawet w ciągu trzech lat – średnia pensja to prawie 32 tys. euro (131 tys. zł).

Udostępnij na Facebooku
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
    Powered by ContentStream
    • ~zniesmaczony
      2010-07-20 09:41
      prosze porównywać podobny standard i podobna lokalizację

      porównanie wielkiej płyty z nowoczesnym apartamentowcem jest chybione
    • ~bąk
      2010-07-20 09:41
      Ale nikt nie zaprzeczy, że np. jedzenie, ubranie nawet opłaty za prąd i gaz bardziej dobijają zwykłego zjadacza spłacającego kredyt za swoje M, niż takiego samego zjadacza w Berlinie.
    • ~nie lubiący łodzi
      2010-07-20 09:48
      Retweg, dawno sie tak nie uśmiałem. Owróciłbym jednak, już lepszy ten, który potrafi kończyć niż ten, który nic nie zaczął. Pavulon, Ich Troje, Leszek Miller, reszta oki :)
    AutorUwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.