Chodzi przede wszystkim o tych, którzy nie odprowadzają VAT-u od swojej internetowej działalności. To właśnie na nich szykuje się Ministerstwo Finansów - pisze "Puls Biznesu". Żarty się skończyły, bo nawet w planie zadań dla skarbówek na ten rok kontrole internetowych interesów są jednym z najważniejszych zadań.

Fiskus ma jednak z tym kłopot. Jaki? Kontrolerzy, którzy powinni sprawdzać sklepy internetowe czy handlarzy w serwisach aukcyjnych, sami często nie wiedzą, co to jest internet. Jak w takiej sytuacji mają kontrolować działających w sieci przedsiębiorców?

Naczelnik wydziału informatyki w resorcie finansów, Tomasz Korzecki, zdaje sobie z tego sprawę: "Inspektorzy muszą się nauczyć, że internet to bardzo cenne źródło informacji". I dodaje: "Jeśli na wizytówce kontrolowanej firmy czy jej samochodzie widnieje adres strony internetowej, to trzeba ją sprawdzić. Zawsze może wyjść na jaw, że za jej pomocą prowadzona jest nieewidencjonowana sprzedaż. Sam spotkałem się z taką sytuacją. Kontrolowałem hurtownię i okazało się, że jednocześnie prowadzi ona sprzedaż detaliczną w internecie. Bez wymaganej kasy fiskalnej" - podkreśla Korzecki w rozmowie z "Pulsem Biznesu".

Liczba polskich internautów przekroczyła już 11 milionów. I bez przerwy rośnie. Wartość handlu internetowego w 2006 roku zbliżyła się do 5 mld zł.