Światowa wojna ze spekulantami na ropie
To, że płacimy krocie za benzynę to wcale nie żadne prawa ekonomii, tylko machlojki spekulantów. Tak przynajmniej twierdzą premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown oraz prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Politycy żądają by dokładnie sprawdzono handel ropą w ciągu ostatnich lat i by złapać tych, którzy zawyżają ceny surowca.
- Dolar traci, więc benzyna będzie po 4.50
- To przez niego benzyna idzie w górę
- Unia tworzy bankowy supernadzór
- W 2050 skończy się ropa
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zarówno Brown jak i Sarkozy wierzą, że wahania ceny ropy naftowej odnotowane w ciągu 2 ostatnich (od 35 aż do 147 dolarów) są wbrew ogólnie przyjętym prawom ekonomii i mogą podkopać zaufanie do rynku - podaje "Daily Mail". "Rządy nie mogą ani chwili dłużej stać z boku i biernie przyglądać się tej sytuacji" - mówią zgodnie. "Zmienność cen surowca działa na niekorzyść zarówno konsumentów jak i producentów" - dodają.
Obaj politycy chcą, by Międzynarodowa Organizacji Komisji Papierów Wartościowych (IOSCO), która sprawuje nadzór na światowym rynkiem finansowym, zajęła się kwestią poprawy przejrzystości i kontroli transakcji surowcowych na rynku instrunentów pochodnych. Zdaniem Browna i Sarkozy'ego zapobiegłoby to bolesnym skutkom spekulacji. "Nadmierna zmienność i brak przejrzystości cen są wrogami wzrostu. W takiej sytuacji zarówno konsumenci jak i importerzy tracą zaufanie do ropy" - zaznaczają przywódcy.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!