Od lipca przyszłego roku dopłaty do kredytów będzie można dostać tylko do nowych mieszkań - używane lokale wypadają z programu. Do tego znacznie zmniejszy się powierzchnia "m", które będzie można kupić. Cena mieszkania nie będzie bowiem mogła przekroczyć 30, a nie 40 procent kosztów budowy w województwie - pisze "Gazeta Wyborcza".

To nie koniec zmian - lokal będzie mógł kupić także singiel. Jednak będzie miał szanse tylko na klitkę o powierzchni 30 metrów. Do tego musi to być jego pierwsze mieszkanie. Co jeszcze wymyślił rząd? Ograniczy wiek kredytobiorców. Nikt z rodziny, która korzysta z dopłat nie może mieć więcej niż 35 lat.

Według "Gazety Wyborczej" zmiany, które wymyślił szef resortu infrastruktury, Cezary Grabarczyk i szef doradców premiera - Michał Boni, mają mocno ograniczyć rządowe wydatki. Program może bowiem pochłonąć aż 7,7 miliarda złotych, a dzięki nowym rozwiązaniom da się go ściąć o 1,7 miliarda.