Jak powiedział Olszewski, Przewozy Regionalne otrzymały od zarządcy infrastruktury kolejowej pismo. "PKP Polskie Linie Kolejowe poinformowały nas, że jest możliwość wypowiedzenia umowy, a nie że ją wypowiadają. W tym momencie nie można twierdzić, że 7 kwietnia nasze pociągi nie wyjadą na tory" - wyjaśnił Olszewski. Dodał, że Przewozy Regionalne wpłaciły w poniedziałek część zaległości na konto PKP PLK, część chcą też wpłacić we wtorek. "Zrobimy wszystko, by nie było podstaw do rozwiązania tej umowy" - wyjaśnił rzecznik.

Żadna ze spółek nie chce ujawnić, ile Przewozy Regionalne zalegają PKP PLK zasłaniając się tajemnicą handlową. "Mogę powiedzieć, że ze wszystkich przewoźników, którzy zalegają z opłatą za tory, Przewozy Regionalne nie płacą najdłużej. I te zaległości są duże" - powiedział PAP rzecznik PKP PLK Krzysztof Łańcucki. "Nasz zarząd jest w stałym kontakcie z przedstawicielami PKP PLK. Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie rozstrzygnięta z korzyścią dla pasażerów" - powiedział Olszewski.

Wciąż trwa także spór Przewozów Regionalnych z PKP S.A. o kasy biletowe na dworcach kolejowych. Chodzi o ok. 700 kas, które Przewozy Regionalne dzierżawią od PKP S.A. PKP S.A. wymówiła umowę, argumentując, że Przewozy Regionalne jako jedyny z ośmiu kolejowych przewoźników pasażerskich nie regulują stawek czynszu za najem i dzierżawę wykorzystywanych przez siebie kas, pomieszczeń technicznych i socjalnych itp. "Rozmowy z PKP S.A. wciąż trwają. Szukamy satysfakcjonującego obie strony rozwiązania" - wyjaśnił Olszewski.

Według wyliczeń PKP S.A., Przewozy Regionalne zalegają im z tego tytułu ok. 56 mln zł. Jednak Przewozy Regionalne uważają, że PKP S.A. też ma zaległości płatnicze. "Do tej pory czekamy na wniesienie aportem nieruchomości od PKP S.A. o wartości ok. 160 mln zł. Za ich dzierżawę płacimy ok. 10 mln zł rocznie" - powiedział rzecznik samorządowej spółki.

Przewozy Regionalne wyszły z Grupy PKP w 2008 r., kiedy przeszły w ręce zarządów 16 województw. To największy pasażerski przewoźnik kolejowy w Polsce.