"Spekulacyjne łobuzy szykują się do ataku"
- Senat pogrąża Goldman Sachs
- "Pożegnanie z eurostrefą"
- Legendarny inwestor: To koniec euro
- Świat bierze się za Goldman Sachs
- "Siła bezradności"
- Grecy jednak zgodzili się oszczędzać
- Los Angeles na krawędzi bankructwa
- Strefa euro przyjęła plan pomocy Grecji
- Nasze długi lepsze niż hiszpańskie
- "Tylko prywatny biznes uzdrowi gospodarkę"
- Nadzór finansowy: Nie wierzcie nazwiskom
- Śledczy biorą się za spekulantów
- Oto najbardziej kontrowersyjny bank świata
- "Demokracja medialna"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Unijny komisarz ds. usług finansowych Michel Barnier oznajmił, że przyjrzy się rynkowi CDS-ów (instrument służący do przenoszenia ryzyka kredytowego na inny podmiot – red.). Mówi się nawet o zakazie ich stosowania. Bo też inwestor kupuje CDS-y zabezpieczające przed bankructwem emitenta, którego długu nie posiada. To jak kupno ubezpieczenia na wypadek pożaru u sąsiada, co tylko zachęca do jego podpalenia. Jak pan ocenia takie pomysły?
Propozycja dotyczy tak zwanych CDS naked, czyli bez pokrycia. Rzeczywiście, w wielu przypadkach wartość wystawionych CDS-ów jest większa niż wartość wyemitowanego długu, co sugeruje, że są kupowane i sprzedawane w celach spekulacyjnych. Ale nie dotyczy to Grecji, gdzie rynek obligacji jest większy niż rynek CDS-ów.
Banki centralne starają się dusić spekulacje w zarodku, często wywierając presję na szefów funduszy hedgingowych.
Istnieje praktyka spotykania się z dużymi inwestorami. Sam, jako wiceprezes NBP, latałem do Londynu spotykać się z przedstawicielami instytucji finansowych, o których wiedzieliśmy, że działają na rynku złotego. Chodziło o to, by dowiedzieć się wcześniej, co im chodzi po głowie. Wyczuć, który jest najważniejszy. Jeśli jest grupa łobuzów, to trzeba wybrać tego najsilniejszego i go zneutralizować, wtedy inni odpuszczą. Przede wszystkim trzeba rozmawiać i wyjaśniać, że to, co robią, może być niezgodne z interesem Polski.
I przejmą się interesem Polski?
To jest biznes. Jeśli bank, który spekuluje na rynku walutowym, dostanie od rządu informację, że jak nie zaprzestanie swej gry, może się już stąd pakować, to ma zgryz. Bo jedna część banku zarobi na spekulacjach walutowych, a druga nie zarobi np. na doradztwie przy prywatyzacji.
A jeśli taka perswazja nie przyniesie skutku?
Wtedy dochodzi do starcia. W Polsce interweniować na rynku mogą zarówno NBP, jak i rząd przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Jednak to zawsze ryzykowna gra. Nie wiadomo, ile środków taki fundusz hedgingowy rzuci przeciw złotemu i czy w trakcie nie przyłączą się doń kolejni gracze. Można oczywiście zrezygnować z interwencji i pozwolić się złotemu osłabić lub umocnić w zależności od kierunku, w którym idzie atak spekulacyjny. Ale gdy dołączymy do ERM2, trzeba będzie bronić kursu w określonych widełkach. Nie da się już ominąć łobuzów, przechodząc na drugą stroną ulicy.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!