Dziennik Gazeta Prawana logo

Świat bierze się za Goldman Sachs

19 kwietnia 2010, 10:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Londyn i Berlin domagają się śledztwa w sprawie działalności w Europie banku inwestycyjnego Goldman Sachs. Brytyjski premier Gordon Bron, używając mocnych słów, oskarżył wczoraj tę instytucję finansową o celowe wprowadzanie klientów w błąd. Tymczasem amerykański nadzór finansowy już złożył pozwy przeciw bankowi.

Od niedzieli bank znalazł się w ogniu krytyki. Jednak prawdziwe kłopoty inwestycyjnego giganta rozpoczęły się w piątek za oceanem. Wtedy to Securities and Exchange Commission (SEC), amerykański odpowiednik polskiej Komisji Nadzoru Finansowego, pozwała Goldmana za dokonanie oszustw przy sprzedaży papierów wartościowych opartych o kredyty hipoteczne typu subprime. Amerykańska komisja wymienia w tym kontekście także jeden z największych na świecie funduszy hedgingowych Paulson & Co, który współpracując z Goldmanem, miał skorzystać na stratach klientów banku inwestycyjnego.

Podsumowując swoje dochodzenie w sprawie nieprawidłowości, SEC doszła do wniosku, że: Goldman Sachs zaaranżował transakcję tak, jak życzył sobie tego Paulson, który miał wielki wpływ na wybór portfolio, by było ono zgodne z jego interesem ekonomicznym.

Klienci Goldman Sachs mieli w ten sposób stracić miliard dolarów. Wśród poszkodowanych jest też IKB Deutsche Industriebank, który w lipcu 2007 roku stał się pierwszą ofiarą kryzysu kredytowego. W wyniku upublicznienia informacji o pozwie przeciwko inwestycyjnemu gigantowi jego wartość rynkowa zmniejszyła się o 12 miliardów dolarów, a cena akcji spadła o 12 procent. Wiadomość o aferze uderzyła jednak rykoszetem również w inne banki z Wall Street, których akcje także poleciały w dół. Rynek obawia się, że śledztwo SEC wykazać może nieprawidłowości w działalności innych banków.

W Ameryce bank nazywany jest z przymrużeniem oka Government Sachs z uwagi na fakt, że wielu wysoko postawionych członków kolejnych administracji prezydenckich było z nim związanych. Wyjątkową postacią w tym kontekście jest Henry Paulson, sekretarz skarbu w gabinecie Georgea W. Busha, który przez lata kierował Goldmanem. Paulson zapamiętany jednak będzie przede wszystkim jako twórca planu ratunkowego dla amerykańskiego sektora finansowego. Jego były pracodawca również skorzystał z pomocy, przyjmując 10 miliardów dolarów.

Według wstępnych szacunków Goldman miał zarobić na aferze około 20 mln dolarów, a współpracujący z nim fundusz hedgingowy nawet miliard dolarów. Wielkim poszkodowanym okazał się holenderski bank ABM Amro, który skusił się na zakup ryzykownych papierów i stracił 841 milionów dolarów. Większość tej sumy trafiła następnie na konta Paulson & Co.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj