Jedziesz na narty? Ubezpiecz się
- Lawina porwała taterników. Są ciężko ranni
- Co robić, gdy nie masz na ratę
- Tam najtaniej ubezpieczysz auto
- Polak - ubezpieczeniowy tradycjonalista
- Miałeś wypadek? Dostaniesz samochód
- Polisy od żywiołów nie przynoszą zysku
- Obcinają palce, by wyłudzić pieniądze
- Cała prawda o bankowych polisach
- Nie daj się oszukać na polisie w banku
- Tak oszukują komisy samochodowe
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tu ciekawostka. W Internecie można natknąć się na wpisy osób, które najprawdopodobniej padły ofiarą planowanego działania. Cały proces wygląda następująco: na jadącego na stoku narciarza najeżdża inny. Na ogół dochodzi do drobnych potłuczeń. Ktoś wzywa policję, sporządzana jest notatka i każdy rozchodzi się w swoją stronę. Przez częstą barierę językową nie rozumiemy co zostało ustalone i co podpisujemy. Po jakimś czasie do poszkodowanego narciarza przychodzi wezwanie do zapłaty kilku tysięcy euro za spowodowanie wypadku na stoku. I zaczyna się batalia. Nagle pojawiają się świadkowie, sprawa trafia do sądu. Gdzie jest haczyk? Jeśli udaje mu się wygrać, dostaje pieniądze z naszej polisy lub… z naszej kieszeni. Przy zasądzeniu obopólnej winy i wzajemnej wypłacie, na przykład 2000 Euro – oszust dostaje od nas pieniądze do ręki, a jego zobowiązanie pokrywa ubezpieczyciel.
Koszty ratownictwa i poszukiwania – sprawdźmy czy pokrycie niniejszych jest uwzględnione w naszej polisie (czasami wchodzi w skład kosztów leczenia, czasami assistance, ale czasami w ogóle tej opcji nie ma). Ubezpieczenie szczególnie ważne w krajach, w których ratownictwo górskie, poszukiwanie i transport jest płatny: Austria, Słowacja, Czechy, Bułgaria. Sumy ubezpieczenia nie można wybrać, jest narzucona przez ubezpieczyciela i najczęściej waha się w granicach od 10 000 zł do 5 000 Euro.
Ubezpieczenie sportów podwyższonego ryzyka lub sportów ekstremalnych – w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego, trzeba wykupić jedną z tych dwóch zwyżek, aby nasza polisa „zadziałała” przy amatorskim uprawianiu sportów zimowych. Jeśli tego nie zrobimy i ulegniemy wypadkowi na stoku, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania.
Ubezpieczenie sprzętu sportowego – jeśli wykupimy tę opcję, nie łudźmy się, że otrzymamy odszkodowanie za każdą możliwą sytuację, w której straciliśmy nasz sprzęt. W wyniku wypadku czy lawiny, owszem – gorzej z kradzieżą. Nie odzyskamy pieniędzy, jeśli sprzęt ukradziono nam na stoku. Jedynie jeśli zginie z zamkniętego pokoju hotelowego, schowka, na który mamy pokwitowanie czy zamkniętego bagażnika. Nie każdy ubezpieczyciel pokryje także koszty dodatkowego sprzętu, jakim jest kask, gogle, buty narciarskie czy kombinezon.
Assistance – na ogół dodawany gratis do ubezpieczenia kosztów leczenia. Często jego zakres zależy od pakietu, który wykupujemy (im droższy pakiet, tym szerszy zakres assistance). Ważne, abyśmy sprawdzili, co wchodzi w jego skład – czy jest przewidywana opieka nad dziećmi (jeśli wyjeżdżamy wraz z rodziną), czy pokrywają koszty noclegu (gdybyśmy na przykład ulegli wypadkowi w trasie) bądź wynajęcia samochodu zastępczego (jeśli nasze auto byłoby niezdolne do dalszej jazdy). Inne, często spotykane opcje to: opłacenie kosztów przejazdu z i do kraju, a także noclegu dla osoby bliskiej, która będzie towarzyszyła i pomagała poszkodowanemu. Sprowadzenie rodziny rannego z powrotem do kraju, wpłacenie kaucji, pożyczka, pomoc prawna i informacyjną, również w przypadku zagubienia dokumentów. Zastanówmy się więc, jakie w razie wypadku mielibyśmy potrzeby i sprawdźmy czy dana polisa to oferuje.
I na koniec jeszcze jedna bardzo ważna uwaga ku przestrodze – zapis znajdujący się w każdych Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia: „Odpowiedzialność Ubezpieczyciela nie obejmuje kosztów leczenia i pomocy w podróży, które powstały z tytułu lub w następstwie (…) zdarzeń związanych bezpośrednio lub pośrednio z pozostawaniem pod wpływem alkoholu”. A więc zastanów się, zanim wypijesz na stoku kolejnego grzańca…
p












































~Patryk2010-07-29 23:53
Co do EKUZ - jeśli jedziesz na narty, to faktycznie ta karta nie wystarczy. Ja w zeszłym roku złamałem nogę we Francji i niestety musiałem część kosztów pokryć z własnej kieszeni. Wziąłem potwierdzenie tych wydatków i złożyłem w NFZ podanie o refundację. Zwrot (na szczęśćie całej kwoty) dostałem bodajże po 3 miesiącach. Ale jeśli ktoś jedzie na "zwykłe" wczasy, to EKUZ jest raczej OK, zakłądając że się nie chce uprawiać sportów wyczynowych.
Ja podjąłem decyzję, że się nie będę dodatkowo ubezpieczać na mój sierpniowy wyjazd do Hiszpanii. Tam podobno karta działa bez zarzutów. Przeraża mnie tylko perspektywa stania w kolejce w oddziale NFZ. Samo wypełnienie wniosku zajęło mi minutę na www.ewnioski.pl, a teraz będę stać dwie godziny, żeby go złożyć. Pięknie.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!