Wsparcie jest warte 5,2 mld euro w związku z zapowiedziami zerwania warunków bailoutu, ujawniły źródła uczestniczące w rozmowach.

Na początku tygodnia Komisja Europejska zapowiedziała, że pieniądze – będące kolejną transzą uzgodnionego w marcu, opiewającego na 130 mld euro planu ratunkowego – trafią do Aten w czwartek. Ale Niemcy, Finlandia i kilka innych państw stają się coraz bardziej sceptyczne. Powoli skłaniają się do wstrzymania wypłaty w związku z realną perspektywą wypowiedzenia bailoutu. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść dziś.

Grecja potrzebuje tych pieniędzy przede wszystkim po to, by wykupić będące w posiadaniu ECB i banków centralnych krajów strefy euro obligacje na sumę 3,3 mld euro, których termin zapadalności upływa 18 maja.

Tymczasem coraz bardziej prawdopodobne jest, że w Grecji odbędą się kolejne przedterminowe wybory. Wczoraj Aleksis Cipras, lider Radykalnej Koalicji Lewicy (Syniza) – po niedzielnych wyborach drugiej siły w parlamencie – kontynuował rozmowy w sprawie koalicji rządowej. Jak przewidywali wcześniej politolodzy – z marnym jednak skutkiem. Prawdopodobnie nie skonstruuje nowego gabinetu.

Aleksis Cipras jako warunek udziału innych polityków w jego rządzie stawia poparcie dla wypowiedzenie umowy o bailoucie. Taką ewentualność odrzuca Antonis Samaras, szef konserwatywnej Nowej Demokracji – a bez jej przynajmniej neutralności rząd nie powstanie.

Grecy nie dali mandatu na to, żeby kraj upadł, albo opuścił strefę euro, lecz na coś przeciwnego – mówił Samaras.

Jednak bez pieniędzy z UE i MFW kraj zbankrutuje. Jeden z nowo wybranych posłów tego ugrupowania powiedział, że rozwiązaniem dla Grecji powinien być sfinansowany przez Niemcy plan pomocy na wzór amerykańskiego planu Marshalla dla Europy po zakończeniu II wojny światowej.