Angela Merkel i Nicolas Sarkozy proponują, by walkę z bezrobociem finansować pieniędzmi z funduszy strukturalnych. Pieniądze, których nie są w stanie wykorzystać biedniejsze kraje Europy Środkowej, mają zostać przekierowane na stymulowanie wzrostu zatrudnienia np. we Francji czy w Hiszpanii. W trakcie wczorajszego spotkania w Berlinie oboje ustalili, że środki te zasilą specjalny program stymulacji gospodarczej Eurolandu. Pomysł, który jako pierwszy ujawnił „Financial Times”, wywołał zaskoczenie w Brukseli.

Nic o tym nie wiem – mówi Janusz Lewandowski, komisarz ds. budżetu UE. Zgodnie z europejskim prawem to do niego należy opracowanie projektu zasad wykorzystania funduszy strukturalnych i ich wielkości, co potem powinni zaakceptować jednomyślnie przywódcy wszystkich krajów UE i Parlament Europejski.

Francusko-niemiecki tandem chce ominąć tę ścieżkę. Nowe zasady wykorzystania pomocy strukturalnych miałyby być zaakceptowane najpierw przez przywódców 17 krajów strefy euro, a dopiero potem poddane ocenie szefom rządów pozostałych państw Unii.

Projektem i trybem jego wdrożenia zaskoczone są polskie władze. Nowy pomysł francusko-niemiecki przeznaczenia niewykorzystanych funduszy strukturalnych m.in. krajów Europy Środkowej na walkę z bezrobociem w starej Unii ma bardzo małe szanse realizacji. Polska będzie sceptyczna wobec takiej propozycji. I nie będziemy osamotnieni – mówi wiceminister spraw zagranicznych Mikołaj Dowgielewicz. Podobnie sprawy widzi wiele krajów UE. Nie wchodzi w grę układ, w którym 17 państw unii walutowej decyduje o przyszłości funduszy strukturalnych. Polska ma prawo weta wobec wieloletnich ram finansowych, które muszą być przyjęte jednomyślnie przez wszystkie państwa Unii – dodaje Dowgielewicz.


Z nowym pomysłem wystąpiła Francja. Sarkozy’emu bardzo zależy na uzgodnieniu jeszcze przed majowymi wyborami prezydenckimi unijnej inicjatywy na rzecz wzrostu i walki z bezrobociem, bo na tym froncie bilans francuskiego prezydenta jest fatalny. Kraj tkwi w recesji, a od czasu objęcia przez Sarkozy’ego władzy w 2007 r. liczba niepracujących Francuzów wzrosła o prawie pół miliona.

Tymczasem Angela Merkel postawiła jasny warunek zaakceptowania planu wzrostu dla Unii: nie może prowadzić do zwiększenia długu krajów unii walutowej i uruchomienia świeżych rezerw finansowych. Stąd pomysł wykorzystania istniejących środków strukturalnych – mówi dyplomata Rady UE.

Francusko-niemiecki pomysł na razie nie stanowi zagrożenia dla naszego kraju. Na tle innych krajów Unii Polska radzi sobie dobrze z wykorzystaniem unijnych funduszy strukturalnych na lata 2007 – 2013, choć żaden inny kraj nie otrzymał ich tak dużo jak my (69 mld euro). O wiele większe jest ryzyko utraty części przyznanych przez Brukselę środków przez Rumunię, Bułgarię oraz Włochy i Grecję.

Ale nasi dyplomaci obawiają się, że w przyszłym wieloletnim budżecie Unii (2014 – 2020) warunki wypłaty funduszy strukturalnych i cele, na jakie mają zostać przeznaczone, zostaną opracowane pod kątem walki z bezrobociem w starej Unii, a ryzyko utraty przez Polskę przyznanej już pomocy regionalnej się zwiększy.

Ostrzejsze propozycje dotyczące dyscypliny budżetowej

Niemcy zaostrzają reguły przyszłego paktu fiskalnego. Najnowszy projekt dokumentu, który wczoraj omawiali w Berlinie Merkel i Sarkozy, przewiduje kary już nie tylko dla krajów, których deficyt budżetowy przekracza 3 proc. dochodu narodowego, ale także dla tych, które mimo długu wykraczającego poza 60 proc. PKB nie ograniczają każdego roku swoich zobowiązań o 5 pkt proc. PKB. Dodatkowo dokument nakłada obowiązek utrzymywania deficytu budżetowego nieprzekraczającego 1 proc. PKB nawet dla tych państw, których dług jest niższy niż 60 proc. dochodu narodowego. Nowe regulacje miałyby wejść w życie po 5-letnim okresie przejściowym. Ponadto projekt paktu przewiduje, że państwa, które chciałyby zasadniczo zmienić kierunek polityki gospodarczej, muszą wcześniej przeprowadzić konsultacje w tej sprawie ze swoimi partnerami.

Merkel zdecydowała się na zaostrzenie zapisów paktu, po tym jak się okazało, że dotychczasowe przepisy nie wystarczyły, aby uspokoić rynki finansowe. Dokument ma zostać zatwierdzony przez przywódców strefy euro 30 stycznia.